#rzucampalenie #chyba #przegryw #gownowpis
Od jakiegoś dłuższego czasu, konkretnie już od listopada w głowie zaczęła kłębić się myśl by rzucić palenie.
Wiem, że to na zdrowie by wyszło i pozwoliłoby nieco zaoszczędzić.
Myśli te mam już każdego dnia nim zapalę pierwszego fajka a samo odpalenie tego pierwszego szluga zajmuje mi coraz więcej czasu.
Chłopaki myślicie, że to ten moment by rozpocząć nierówną walkę z nałogiem?
Czy dać psychice jeszcze trochę czasu do namysłu?
1286d51b-f731-4be0-b5bd-2ad10becc8f8
ErwinoRommelo

Kazdy ma swoja wojne do wygrania, jesli ci to przeszkadza to skoncz z tym, z fartem morda !

930fdf75-01d9-462c-8ea2-aa8bc62b8b4b
jasiekbb

Zacząłem palić jak miałem 14 lat. Potem przez ok 20 lat kilka razy rzucałem i wracałem do nałogu. Ostatecznie zmieniłem taktykę, bez planowania, bez postanowień, bez nastawiania się psychicznie, z zaskoczenia dla samego siebie zamiast „rzucać palenie”, po prostu przestałem palić. Przez pół roku miałem przy sobie zawsze fajki, zapalniczkę. Wychodziłem ze znajomymi na papierosa, ale tylko rozmawiałem. Nie miałem poczucia, że coś rzucam, po prostu nie paliłem. Chodzi o to, żeby nie palić jeden dzień, następnego dnia znowu można spróbować. Minęło już 5 lat niepalenia. Zwyczaje palacza minęły, ale czasami chodzę ze znajomymi „na fajkę” i mnie nie ciągnie. Jedyne to, że raz na pół roku mam sen, że jednak się dałem skusić. Taka historia, ale Ty musisz znaleźć własną drogę/metodę. Na moją wersję namówiłem jednego kolegę i już ze dwa lata wytrzymał. Powodzenia!

Zaloguj się aby komentować