Rouge Bunny Rouge / Silvan


Silvan otwiera się świeżo: jałowcem i grejpfrutem. Grejpfrut jednakże dość szybko ulatnia się tworząc miejsce dla aromatu drzew iglastych i lekkiego zielonego kadzidła. To jest taki typ kadzidła, które przewrotnie wydaje mi się mało kadzidlane, ale które dzięki temu ma prawo podobać się nosom nieobytym z niszą. Nie jest ono niczym dosłodzone i nie wyczuwam w nim żadnych elementów spalenizny. Wręcz przeciwnie, jest zwiewne i prawie całkowicie pozbawione konotacji kościelnych, wydaje się być leśne, zachowując przy tym chłodny i dystansujący charakter. Zgaduję, że w tej roli zatrudniono Iso E Super lub podobną molekułę. Przypuszczenia te znajdują potwierdzenie w tym, że niestety przestaję te perfumy czuć po godzinie lub dwóch i tylko od czasu do czasu powracają w minimalnie wyczuwalnym stopniu. Nie jest to moja pierwsza taka reakcja na duże ilości Iso E Super. Trwałości nie jestem w stanie rzetelnie ocenić, a projekcja jest również raczej delikatna i wymaga porządnej aplikacji.


Prosty zapach, wytrawny, uniseks, ładny i bardzo noszalny na prawie każdą okazję. Mógłby być świetnym wyborem na sygnaturę, gdyby nie podłe parametry użytkowe.


#perfumy #perfumyniszowe #recenzjeperfum #smrodysaradonina

6b6af0a6-2f29-4fe4-90a8-7fed0d403bed

Komentarze (5)

@kris1111 to chyba na oba składniki mam noseblinda. Niebieskie zapachy na ambroxanie czuję słabiutko a bakaraty z hedione prawie w ogóle. Dobrze że w żarciu moj organizm nie jest tak tak wybredny.

Zaloguj się aby komentować