Program CIA A-12 Blackbird kryptonim TAGBOARD

Program CIA A-12 Blackbird kryptonim TAGBOARD

hejto.pl
#ciekawostki #lotnictwo #teoriespiskowe
W obliczu zmienionych okoliczności w stosunkach ze Związkiem Radzieckim i rozwoju satelitów w USA amerykańscy decydenci i funkcjonariusze wywiadu musieli poradzić sobie z najlepszym wykorzystaniem A-12, gdy był on bliski ukończenia. Jego zamierzony cel, zastępowanie U-2 podczas przelotów nad Związkiem Radzieckim, stawał się coraz mniej prawdopodobny na długo przed uruchomieniem A-12. Sowiecka obrona powietrzna rozwinęła się do tego stopnia, że ​​nawet samolot lecący na skraju kosmosu szybciej niż pocisk z karabinu można było śledzić. W każdym razie prezydent Kennedy oświadczył publicznie, że Stany Zjednoczone nie wznowią takich misji. DCI McCone był zdeterminowany, aby znaleźć zastosowanie dla samolotu, który później opisał jako „całkiem niezniszczalny, z wyjątkiem cudownych okoliczności”, gdy spełniał specyfikacje projektowe. Ale przegrał spór zarówno wtedy, jak i później, argumentując za rozmieszczeniem A-12, aby pomóc ustalić, czy Sowieci zbudowali antybalistyczny system rakietowy wokół Leningradu. Co więcej, do 1965 roku satelitarne programy fotorozpoznawcze posunęły się do tego stopnia, że ​​załogowe loty nad Związkiem Radzieckim nie były potrzebne do zbierania strategicznych informacji wywiadowczych.
Kubański kryzys rakietowy z października 1962 r. Zwrócił uwagę na program OXCART ze względu na zagrożenie, przed jakim stanął U-2 ze strony kubańskiej obrony powietrznej. U-2 regularnie przelatywały nad wyspą po odkryciu tam pocisków nuklearnych w połowie października, ale dwa tygodnie po odkryciu U-2 został zestrzelony przez kubańską rakietę ziemia-powietrze. Regularne rozpoznanie Kuby na dużych wysokościach może już nie być możliwe. A-12 miał teraz potencjalną misję, a osiągnięcie statusu operacyjnego stało się priorytetem. Jednak ze względu na ciągłe trudności w spełnieniu wymagań projektowych z silnikiem J58, A-12 musiałby latać tylko z prędkością do 2,8 Macha na wysokości poniżej 80 000 stóp.
Ten ryzykowny program, o kryptonimie SKYLARK, został przyspieszony latem 1964 roku, po tym, jak radziecki premier Nikita Chruszczow ogłosił, że po wyborach w USA w listopadzie U-2 lecące nad Kubą zostaną zestrzelone. W sierpniu pełniący obowiązki DCI Marshall Carter nakazał, aby SKYLARK był gotowy do działania do 5 listopada 1964 r. Na wypadek, gdyby Chruszczow spełnił swoją groźbę. Zorganizowano oddział składający się z pięciu pilotów i personelu naziemnego, aby zweryfikować działanie kamery i zakwalifikować pilotów do operacji z prędkością Mach 2,8. Musieliby ruszyć do akcji bez pełnego zestawu ECM, ponieważ tylko jedno z kilku planowanych urządzeń byłoby dostępne w wyznaczonym terminie, a oficerowie techniczni Agencji byli pewni, że Kubańczycy wykryją loty i zestrzelą A-12 .
Ostatecznie groźba Chruszczowa była głośna, a A-12 nigdy nie został użyty przeciwko Kubie. Jednak prawie dwa lata później urzędnicy amerykańscy nadal dyskutowali o tej możliwości, a urzędnicy CIA uważali loty kubańskie za potencjalnie produktywny sposób testowania ECM A-12 na nieprzyjaznym obszarze, gdzie pogoda była czynnikiem. Analitycy agencji ocenili, że Sowieci najprawdopodobniej zareagują na loty prywatnie i dyskretnie. Komitet 303 – grupa NSC, która dokonała przeglądu wrażliwych operacji wywiadowczych – odrzuciła ten pomysł, ponieważ „zakłóciłby on istniejący spokój panujący w tej dziedzinie naszych spraw zagranicznych”.
Azja Wschodnia była kolejnym obszarem, który przywódcy USA rozważali przy użyciu A-12. Chińska Republika Ludowa (ChRL) pomyślnie przetestowała urządzenie nuklearne w październiku 1964 r., A aktywność wojskowa Stanów Zjednoczonych w Wietnamie rosła. Zbieranie danych z powietrza byłoby najważniejszą metodą monitorowania chińskiego programu i sytuacji militarnej w Wietnamie, ale satelity nie miały zdolności szybkiego reagowania, a kilka U-2 i dronów zostało utraconych nad Chinami. Amerykańskie wojsko i przedstawiciele wywiadu opracowali plan lotu samolotem OXCART z bazy lotniczej Kadena na Okinawie w ramach programu o nazwie BLACK SHIELD. Pentagon udostępnił prawie 4 miliony dolarów na zapewnienie infrastruktury pomocniczej na wyspie, która miała być gotowa wczesną jesienią 1965 roku.
W międzyczasie Wietnam Północny zaczął rozmieszczać SAM wokół Hanoi, a zaniepokojony Sekretarz Obrony McNamara zapytał w czerwcu 1965 r. O zastąpienie A-12 U-2 w celu rozpoznania północy. CIA powiedziała, że ​​misje BLACK SHIELD mogą być wykonywane nad Wietnamem, gdy tylko zostaną spełnione wymagania dotyczące wydajności operacyjnej. W obliczu zbliżającego się rozmieszczenia za granicą personel ośrodka testowego A-12 dołożył wszelkich starań, aby samolot spełniał wymagania misji do końca 1965 roku. Ulepszenia nadeszły szybciej niż oczekiwano.
W sierpniu DCI Raborn, który zastąpił McCone w kwietniu 1965 r., Powiadomił prezydenta Johnsona, że ​​A-12 pomyślnie zasymulował misję operacyjną z dwoma tankowaniami i trzema etapami przelotowymi. Na każdej nodze samolot osiągnął projektową prędkość przelotową 3,1 Macha na wysokości od 80 000 do 90 000 stóp. Lot pokonał łączną odległość 7480 mil w niecałe pięć i pół godziny; czterdzieści procent tego czasu spędzano z prędkością przelotową. Wystąpiły tylko trzy drobne awarie; co istotne, żaden nie dotyczył wlotów powietrza i systemów elektrycznych ani nie był związany z wysoką temperaturą.
„Ptak powinien opuścić swoje gniazdo”
Mocna kierownicza ręka Kelly Johnson przywróciła OXCART na właściwe tory. Cztery samoloty A-12 zostały wybrane do BLACK SHIELD, a jesienią odbyły się ostatnie loty walidacyjne. Podczas nich A-12 latały szybciej, wyżej i dłużej niż kiedykolwiek wcześniej. 12 listopada 1965 roku dyrektor ds. działań specjalnych CIA odpowiedzialny za program napisał do dyrektora wywiadu Agencji, że „z wielką przyjemnością ogłasza, że ​​moim zdaniem samolot A-12, jego czujniki rozpoznania technicznego i jego oddział operacyjny jest gotowy do działania…. Oddział jest obsadzony, wyposażony i dobrze wyszkolony…. System samolotu działa zgodnie ze specyfikacjami z zadowalającą niezawodnością i powtarzalnością”. Z powodu „niektórych jeszcze niewyjaśnionych zjawisk w warunkach przelotowych” A-12 nie mógł lecieć tak daleko, jak pierwotnie planowano, ale misje można zaprojektować tak, aby uwzględniały ten brak. Do 20 listopada loty walidacyjne zostały zakończone, a wszyscy piloci mieli kwalifikacje do 3 machów. Dwa dni później Johnson powiedział Agencji, że „nadszedł czas, kiedy ptak powinien opuścić swoje gniazdo”.
Wkrótce potem Rada Narodowych Szacunków CIA (BNE) wydała ocenę potencjalnych implikacji politycznych BLACK SHIELD. Najstarsi analitycy Agencji ocenili, że ChRL szybko prześledzi przeloty nad swoim terytorium, ale nie rozpocznie wokół nich kontrowersji dyplomatycznych, chyba że zestrzeli samolot. Spowodowałoby to wielką kampanię polityczną i propagandową, ale „nie wierzymy, że misje OXCART, bez względu na to, czy jakikolwiek samolot spadł w Chinach, czy nie, wpłynęłyby znacząco na szersze obliczenia Peiping regulujące jego politykę wobec wojny w Wietnamie”. Wietnam Północny, „już poddany ciężkiemu atakowi powietrznemu USA i rozpoznaniu… nie przywiązywałby większej wagi do operacji OXCART”. Wreszcie, z różnych źródeł,
Analizy, takie jak BNE, wpłynęły na proces zatwierdzania proponowanych misji OXCART. Kroki były takie same jak w przypadku lotów U-2: zalecenie na poziomie NSC i zezwolenie prezydenta. Po tym, jak A-12 przeszedł ostatnie testy, na początku grudnia Komitet 303 nakazał opracowanie i utrzymanie zdolności szybkiego reagowania do 1 stycznia 1966 r., Z rozmieszczeniem na Okinawie 21 dni po wydaniu przez prezydenta rozkazu startu.
Potem przez ponad rok nic się nie działo. Komitet 303 nie zatwierdził żadnego z pięciu wniosków CIA o rozmieszczenie, przedłożonych w większości przypadków przy wsparciu Połączonych Szefów Sztabów i PFIAB. Analitycy społeczności nadal wierzyli, że Chińczycy, Wietnamczycy z Północy lub Sowieci nie zareagują publicznie i wojowniczo na misje. Stojąc jednak po stronie najwyższych urzędników państwowych i wojskowych, komisja nie uważała, aby ówczesne wymagania wywiadowcze – w tym ostrzeżenie przed chińską interwencją w wojnie w Wietnamie – były na tyle pilne, aby uzasadniać polityczne ryzyko stacjonowania oddziału na Okinawie lub ujawnienia pewnych możliwości A-12 wrogim narodom.
Ponadto pewna niechęć do użycia A-12 była związana z rozpoczętą już dyskusją na temat stopniowego wycofywania programu CIA. W połowie sierpnia 1966 roku prezydent Johnson wysłuchał rozbieżnych opinii i podtrzymał decyzję Komitetu 303, aby na razie nie wykonywać rzeczywistych misji.
Czas oczekiwania, procedury ostrzenia
W ciągu tych miesięcy personel OXCART pracował nad dopracowaniem planów misji i taktyki lotu, testowaniem samolotów i systemów, szkoleniem i przygotowaniem wysuniętej bazy w Kadena. Opóźnienie było korzystne. Mimo że A-12 został uznany za gotowy do eksploatacji, ważne elementy układu napędowego nadal wymagały poprawek. Bardziej wydajne procedury skróciły czas potrzebny na przejście od powiadomienia o misji do rozmieszczenia z 21 do 15 dni. Sześć samolotów w konfiguracji operacyjnej nieustannie szkoliło się i brało udział w operacyjnych symulacjach lotu.
W październiku 1966 roku, tydzień po swoim pierwszym locie, Artykuł 127 leciał przez siedem godzin i 40 minut, najdłuższy jak dotąd czas w powietrzu. Dwa miesiące później pilot testowy Lockheed, Bill Parks, dokonał imponującej demonstracji możliwości A-12, przelatując 10 198 mil w sześć godzin ze średnią prędkością 1659 mil na godzinę (wliczając spowolnienia na tankowanie) — ustanawiając rekord prędkości i odległości nieosiągalny dla żadnego innego samolot. Do połowy lutego 1967 roku wykonano 2299 lotów testowych i szkoleniowych w ciągu 3628 godzin, z czego ponad 332 z prędkością 3 Mach lub wyższą.
Pierwsza ofiara śmiertelna programu OXCART miała miejsce 5 stycznia 1967 r., Kiedy rozbił się artykuł 125, zabijając pilota CIA Waltera Raya. Z powodu wadliwego wskaźnika paliwa i związanych z tym problemów z wyposażeniem elektrycznym, samolotowi zabrakło paliwa podczas schodzenia na miejsce testów. Ray wyrzucił na wysokość od 30 000 do 35 000 stóp, ale nie odłączył się od siedzenia. To powstrzymało spadochrony przed rozwinięciem się i spadł na ziemię, umierając przy uderzeniu. Aby chronić bezpieczeństwo programu A-12, Siły Powietrzne poinformowały media o zaginięciu SR-71 i przypuszczalnie zestrzeleniu oraz zidentyfikowaniu pilota jako cywila. Podobnie jak trzy poprzedzające go katastrofy, Ray miał problem nieodłącznie związany z każdym nowym samolotem — awarię części specjalnie zaprojektowanej i zbudowanej dla niego.
Na początku 1967 roku administracja Johnsona coraz bardziej obawiała się, że Wietnamczycy z Północy mogą rozmieścić pociski ziemia-powierzchnia (SSM) wycelowane w południe bez wykrycia. Kiedy prezydent poprosił o propozycję zbiórki, CIA zasugerowała użycie A-12, zauważając, że jego aparat jest lepszy niż drony czy U-2, i że jest znacznie mniej podatny na ataki niż te platformy i bardziej wszechstronny niż Satelity KORONA. DCI Helms przedstawił ten pomysł podczas lunchu z prezydentem 16 maja i uzyskał jego aprobatę. Agencja wprowadziła w życie plan rozmieszczenia BLACK SHIELD jeszcze tego samego dnia.
17 maja rozpoczął się transport powietrzny personelu i sprzętu do Kadeny, a artykuły 131, 127 i 129, pilotowane przez Vojvodicha, Laytona i Weeksa, przybyły między 22 a 27 maja. Pierwsze dwa leciały bez międzylądowania z Nevady do Kadeny; trzeci skierowany na wyspę Wake, aby naprawić awarię sprzętu i zakończył podróż następnego dnia. Jednostka, która na początku została wyznaczona do celów bezpieczeństwa jako 1129 Dywizjon Działań Specjalnych Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (SAS), Oddział 1, składała się z trzech samolotów A-12, sześciu pilotów (trzech rozmieszczonych jednocześnie, później dwóch) i ponad 250 personelu pomocniczego. Jej dowódcą był płk Hugh „Slip” Slater, który pracował z CIA nad programem U-2 i na poligonie testowym OXCART. 1129. SAS był gotowy do operacji do 29. Wezwanie przyszło następnego dnia, aby odbyć pierwszą misję na 31-stopniowym Wietnamie Północnym.
Pilotowany przez Vojvodicha (Layton był drugorzędnym, a Weeks rezerwowym), Artykuł 131 wystartował tuż przed 11:00 czasu lokalnego w ulewnej ulewie. A-12 nigdy wcześniej nie operował w ulewnym deszczu, ale prognozowano, że pogoda nad docelowym obszarem będzie zadowalająca, więc lot odbył się. Trwał trzy godziny i 39 minut i leciał z prędkością 3,1 Macha na wysokości 80 000 stóp. Vojvodich przekroczył wybrzeże Wietnamu Północnego o 10:14 czasu lokalnego (Wietnam jest dwie godziny przed Okinawą), przeleciał planowaną jednoprzelotową trasę w mniej niż dziewięć minut, zatankował nad Tajlandią, opuścił strefę zdemilitaryzowaną (DMZ) o 11:22 i wylądował w Kadena w deszczu o 12:33 czasu lokalnego.
Sfotografowano 70 ze 190 znanych miejsc SAM i dziewięć innych priorytetowych celów, w tym lotnisko, poligon wojskowy, koszary wojskowe i port w Haiphong. Nie zlokalizowano żadnych obiektów SSM. W przeciwieństwie do niektórych opublikowanych relacji, ani chiński, ani północnowietnamski radar nie śledził samolotu, ani Wietnam Północny nie wystrzelił w niego żadnych pocisków. Te wrogie reakcje pojawiły się dopiero odpowiednio w trzeciej i szesnastej misji.
Do 6 maja 1968 r. - daty tego, co miało stać się ostatnim lotem - piloci A-12 w Kadena wykonali 29 misji z 58, do wykonania których zostali postawieni w stan gotowości: 24 nad Wietnamem Północnym; dwa nad Kambodżą, Laosem i strefą zdemilitaryzowaną; i trzy nad Koreą Północną. Loty zostały rozdzielone między pilotów: Collins i Layton mieli sześciu, Vojvodich i Weeks pięć, Murray cztery, a Sullivan trzy. Samoloty leciały z prędkością od 3,1 do 3,2 Macha i nieco powyżej 80 000 stóp. Na tej wysokości, powyżej prądu strumieniowego, turbulencje powietrza były minimalne, a pod czarnym, usianym gwiazdami niebem widać było krzywiznę ziemi.
Komponenty lotnicze i systemy fotograficzne A-12 okazały się bardzo niezawodne. Dwadzieścia siedem lotów uznano za udane na podstawie jakości zwróconych fotografii; dwa zostały uznane za częściowo udane lub nieudane z powodu zachmurzenia lub awarii aparatu. Jedna misja musiała zostać przerwana po jednym przejściu z powodu problemu z silnikiem. Żaden z 29 anulowanych alertów nie był wynikiem usterek mechanicznych; zła pogoda spowodowała wszystkie oprócz trzech, co było spowodowane decyzjami operacyjnymi. A-12 były tak szybkie, że zwykle spędzały tylko około 12,5 minuty nad Wietnamem Północnym podczas misji z jednym przelotem i 21,5 na trasie z podwójnym przelotem.
Kwatera główna projektu w rejonie Waszyngtonu planowała i kierowała wszystkimi misjami A-12. Ich przygotowania przebiegały zgodnie z następującą procedurą: codziennie o godzinie 16:00 czasu lokalnego odbywała się odprawa alarmowa misji. Jeśli prognoza pogody – kluczowa zmienna przy podejmowaniu decyzji o kontynuowaniu lub odwołaniu lotów bojowych – wydawała się korzystna, Kadena został powiadomiony i otrzymał profil lotu około 28 do 30 godzin przed startem. Wybrano główny i zapasowy samolot oraz pilotów. Samoloty A-12 — pomalowane na czarno i bez żadnych oznaczeń poza czerwonymi numerami na ogonie, które zmieniano podczas każdej misji — przeszły dokładne przeglądy i serwisowanie, sprawdzono wszystkie systemy i załadowano kamery do kieszeni. W wieczór poprzedzający dzień lotu piloci otrzymali szczegółowy opis trasy. Dwanaście godzin przed startem (H minus 12), kwatera główna ponownie dokonała przeglądu pogody nad celem. Jeśli nadal było pomyślnie, procedury przed lotem były kontynuowane.
Rano w dniu lotu piloci otrzymali ostateczną odprawę. Zgłaszano stan samolotu, przeglądano prognozy pogody, informowano o zmianach w profilu misji i odpowiednich informacjach wywiadowczych. Przy H minus 2 centrala wydała decyzję „go/no-go”. W tym momencie prognoza pogody również musiała być dobra dla miejsc tankowania. Jeśli misja nadal trwała, główny pilot przechodził badania lekarskie, zakładał skafander i wciskał się do samolotu. Gdyby pojawiły się jakiekolwiek usterki, rezerwowy byłby gotowy do lotu godzinę później. Okazało się to konieczne tylko raz. Podczas drugiej misji 10 czerwca 1967 r. Główny A-12 stracił panel filetowy podczas tankowania i wrócił do bazy, a wsparcie zakończyło misję. Podczas większości lotów BLACK SHIELD samoloty A-12 znajdowały się w powietrzu przez około cztery godziny. Najkrótsza pełna misja w Azji Południowo-Wschodniej trwała nieco ponad 3,5 godziny; najdłuższy trwał prawie 5,5 godziny. Samolot pobierał paliwo dwa lub trzy razy, w zależności od planowanej trasy, podczas każdego lotu operacyjnego: raz, wkrótce po starcie na południe od Okinawy, i raz nad Tajlandią za każdym przelotem nad obszarem docelowym, zanim wrócił do Kadeny.
Po wylądowaniu A-12 film z aparatu został wyjęty z samolotu, zapakowany i wysłany samolotem kurierskim do zakładu przetwarzania. Początkowo film był wywoływany w fabryce Eastman Kodak w Rochester w stanie Nowy Jork. Ta podróż trwała zbyt długo dla amerykańskich dowódców wojskowych, którzy chcieli szybciej uzyskać informacje wywiadowcze. Późnym latem przetwarzanie zostało przeniesione do centrum Sił Powietrznych w Japonii, a zdjęcia mogły być dostępne dla armii USA w Wietnamie w ciągu 24 godzin po zakończeniu misji.
Niecałe dwa miesiące po uruchomieniu BLACK SHIELD analitycy mieli wystarczająco dużo dowodów, aby stwierdzić, że Wietnam Północny nigdy nie rozmieścił SSM. Do końca 1967 roku A-12 zebrał wyraźne, łatwe do interpretacji zdjęcia całego Wietnamu Północnego, z wyjątkiem niewielkiego obszaru wzdłuż granicy z ChRL. Misje BLACK SHIELD dostarczyły cennych zdjęć miejsc SAM, lotnisk i baz morskich, portów, dróg i linii kolejowych, obiektów przemysłowych, elektrowni i magazynów zaopatrzenia. Planiści wojskowi i interpretatorzy zdjęć wykorzystali te informacje do opracowania szacunków kolejności bitew i obrony powietrznej, oceny uszkodzeń bomb oraz opracowania tras lotów i zestawów celów do nalotów bombowych, umożliwiając amerykańskim pilotom skuteczniejsze i bezpieczniejsze wykonywanie ich misji.
Doradca prezydenta Johnsona ds. bezpieczeństwa narodowego, Walt Rostow, powiedział, że misje A-12 (wraz z misjami SR-71) „były nieocenione dla prezydenta”. Bez nich „nigdy nie dopuściłby do żadnych taktycznych operacji powietrznych na północy, ponieważ był niezwykle wyczulony… zminimalizować szkody i ofiary wśród ludności cywilnej”. Johnson „zwykle osobiście wybierał cele i nalegał na zatwierdzenie każdego nalotu na Północ…. Przed przystąpieniem do misji kalkulował we własnym umyśle, czy przewidywane straty były warte przewidywanych zysków”. Fotografie A-12 i SR-71 „były decydującymi czynnikami, które pomogły mu podjąć decyzję”.
Pod ostrzałem nad Wietnamem
Wietnam Północny trzykrotnie wystrzelił pociski SAM w samoloty BLACK SHIELD A-12, ale spowodował uszkodzenia tylko raz. Pierwsza próba zestrzelenia miała miejsce podczas 16. misji 28 października 1967 r. Samolot prowadzony przez Dennisa Sullivana był na drugim przelocie, zbliżając się do Hanoi od zachodu, kiedy wystrzelono w niego SA-2. Zdjęcia zrobione podczas misji pokazują dym pocisku nad miejscem SAM oraz pocisk i jego smugę kondensacyjną, kierujące się w dół i od samolotu. Moduły ECM A-12 działały dobrze, a SAM, który został wystrzelony zbyt późno, nigdy nie stanowił zagrożenia.
Drugi incydent, dwa dni później, podczas 18. misji, był najbliższym zestrzeleniem samolotu OXCART w historii. Sullivan ponownie był pilotem. Na pierwszym przejściu między Hanoi a Haiphong śledzenie radarowe wykryło dwa stanowiska SAM przygotowujące się do startu, ale żadne z nich tego nie zrobiło. Podczas drugiej przełęczy w kierunku Hanoi i Haiphong od zachodu co najmniej sześć pocisków zostało wystrzelonych z miejsc wokół stolicy. A-12 leciał z prędkością 3,1 Macha na wysokości 84 000 stóp. Spoglądając przez tylny peryskop, Sullivan zgłosił, że widział sześć smug oparów wznoszących się do około 90 000 stóp za samolotem, przechodzących po łuku i zaczynających się na nim zbiegać. Widział cztery pociski – jeden w odległości zaledwie 100 do 200 jardów – i trzy detonacje za A-12. Na fotografii z misji pojawiło się sześć smug kondensacyjnych.
Inspekcja po locie w Kadena wykazała, że ​​kawałek metalu, prawdopodobnie odłamek eksplodowanej rakiety, przebił prawe dolne skrzydło i utknął w pobliżu zbiornika paliwa. Oficer BLACK SHIELD w Kadena zauważył, że piloci A-12 „wykazywali znaczny niepokój przed przelotem nad tym obszarem, zanim uzyskamy jakieś odpowiedzi”. Helms nakazał tymczasowe zawieszenie misji. Żaden nie leciał do 8 grudnia. Ten i następny dwa dni później sfotografowały obszar trigraniczny Kambodży, Laosu i Wietnamu Południowego i nie zostały wysłane przez północ.
Loty nad Wietnamem Północnym zostały wznowione 15 grudnia i trwały do ​​8 marca 1968 r. – przedostatniego lotu BLACK SHIELD. Pierwsze dwa loty odbyły się innymi trasami niż trasa Hanoi-Haiphong, a następnie samoloty A-12, do których strzelano pod koniec października. Kolejny SAM został wystrzelony podczas misji 23 4 stycznia 1968 r .; ten samolot leciał tą samą trasą, co te, które zostały zaatakowane. Pocisk, wystrzelony w drugim przejściu, podobnie jak inne, został sfotografowany od startu do detonacji, znacznie ponad milę od samolotu. Dwa z następnych trzech lotów nad Wietnamem Północnym nadleciały z południa, a nie ze wschodu, i wszystkie trzy trzymały się dalej od Hanoi i Hajfongu niż te, do których strzelano. Ogólne czasy wykonywania tych lotów nie zmieniły się pomimo ataków SAM; wszyscy wkroczyli na terytorium Wietnamu Północnego późnym rankiem.
Szukam Puebla
Zajęcie przez Koreę Północną okrętu Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Pueblo podczas misji SIGINT na wodach międzynarodowych 23 stycznia 1968 r. Umożliwiło A-12 zademonstrowanie swojej wyższości jako platformy szybkiego reagowania. Chociaż wojsko USA wyraziło zainteresowanie przelotami BLACK SHIELD nad Koreą Północną jeszcze przed incydentem, Departament Stanu sprzeciwił się im i żaden nie był planowany, kiedy Pueblo został schwytany. Walt Rostow pamiętał, że „cały kraj był wściekły z powodu tego incydentu. Prezydent rozważał użycie siły powietrznej, by uderzyć ich [Koreańczyków z północy] mocno i spróbować uwolnić naszą załogę. Ale kiedy ochłonęliśmy, musieliśmy wessać żołądek i powstrzymać się, dopóki nie byliśmy pewni sytuacji”.
Helms wezwał do użycia A-12 w celu odnalezienia zaginionego statku. Johnson był początkowo niechętny oferowaniu tak „kuszącego celu”, ale zapewniono go, że samolot „może sfotografować całą Koreę Północną, od strefy zdemilitaryzowanej po rzekę Yalu, w mniej niż 10 minut i prawdopodobnie zrobi to niezauważony przez obronę powietrzną”. radar. Co dokładnie się stało”.
24 stycznia grupa doradcza Pueblo - składająca się z wyższych urzędników Białego Domu, Departamentu Obrony i Stanu oraz CIA - poleciła Helmsowi sporządzenie planu rozpoznania, który obejmował samoloty A-12. Prezydent Johnson zatwierdził ich użycie później tego samego dnia. 26-go Jack Weeks wykonał trzyprzelotową misję nad południową częścią Korei Północnej i Strefą Zdemilitaryzowaną. Celem było ustalenie, czy Pjongjang, który twierdził, że przyłapał Stany Zjednoczone na szpiegowaniu na swoich wodach terytorialnych, mobilizuje się do działań wojennych. Chiński radar śledził A-12, ale podczas bardzo udanej misji nie wystrzelono żadnych pocisków.
Uzyskano istotne informacje wywiadowcze na temat sił zbrojnych Korei Północnej; nie wykryto żadnych oznak reakcji militarnej; a Pueblo, najwyraźniej nieuszkodzony, został znaleziony w małej zatoce na północ od Wonsan w towarzystwie dwóch łodzi patrolowych. „Musieliśmy więc porzucić wszelkie plany uderzenia w nich siłą powietrzną” — mówi Rostow. „Wszystko, co by się udało, to zabicie wielu ludzi, w tym naszych”. Ale zdjęcia A-12 „dostarczyły dowodu, że nasz statek i nasi ludzie są przetrzymywani. Koreańczycy nie mogli kłamać w tej sprawie i natychmiast rozpoczęliśmy negocjacje, aby ich odzyskać.” Po trudnych i przedłużających się dyskusjach Korea Północna uwolniła ocalałych członków załogi 11 miesięcy później.
Wojsko amerykańskie chciało drugiego przelotu nad Koreą Północną, ale grupa doradcza Pueblo zdecydowała się nie zalecać więcej od razu, ponieważ „doskonałe” zdjęcie zrobione 26 stycznia wraz z innymi informacjami uznano za wystarczające, aby odpowiedzieć na kluczowe pytania. Jednak w połowie lutego potrzeba wróciła. Po tym, jak Departament Stanu zaakceptował zapewnienia, że ​​jest bardzo mało prawdopodobne, aby A-12 wylądował na wrogim terytorium, gdyby coś poszło nie tak, Komitet 303 zatwierdził dwie kolejne misje nad półwyspem. Leciały 19 lutego i 6 maja. Podczas pierwszego wypadu rozproszone chmury zakryły obszar, w którym zauważono Pueblo. (Statek został już wtedy przeniesiony). Drugi lot — jak się okazało, ostatnia misja A-12 — pilotował Jack Layton. Podobnie jak inne misje nad Koreą Północną,

Komentarze (7)

jarezz

@Afrobiker jakość i obszerność wpisu pobiła poprzednie. Trzymaj tak dalej publikowany kontent.


Tylko #teoriespiskowe nie do końca mi tu pasują

Afrobiker

@jarezz pasują, pasują. SR-71 to latająca teoria spiskowa. Na początku USA twierdziło że nie ma czegoś takiego jak Blackbird, później że może i jest ale znajduje się w bazie której nie ma (strefa 51) a na końcu że w zasadzie to mamy coś takiego ale stoi to i się kurzy bo do niczego nam potrzebne nie jest. Pierwsze fotki "trójkątnego" ufo znane ludzkości to właśnie ten ptaszek 😎

jarezz

@Afrobiker fair point

Afrobiker

@jarezz a tym ptaszku jeszcze kiedyś napiszę bo nie wyczerpałem tematu 😎

69e7cba4-6e35-4bca-9813-11088fdb36b5
jarezz

@Afrobiker dobrze kojarzę, że SR-71 mocno cieknie w hangarze i jest to norma, bo elementy poszycia rozciągają się w czasie lotu od oporów aerodynamicznych i ich rosnącej temperatury i wtedy sprawiają, że poszycie jest szczelne.

Afrobiker

@jarezz dokładnie tak. Gdyby pasowanie elementów było dokładniejsze to podczas lotu z maksymalną prędkością rozpadł by się w powietrzu 😁

bucz

Jest wiele rzeczy, których nie mogliśmy zrobić w SR-71, ale byliśmy najszybszymi facetami na dzielnicy i uwielbialiśmy przypominać o tym innym pilotom. Ludzie często nas pytali, czy z tego powodu fajnie się latało tym odrzutowcem. Fajnie nie byłoby pierwszym słowem, którego bym użył. Intensywnie, może. Nawet "wyzwanie". Ale był taki dzień w naszych Saniach, który można by opisać jako fajne wrażenie bycia najszybszymi facetami na niebie, przynajmniej na moment.


To było kiedy z Waltem lecieliśmy na ostatni lot treningowy. Potrzebowaliśmy 100 godzin w samolocie, żeby ukończyć szkolenie i uzyskać status gotowości do wykonywania misji. Gdzieś nad Colorado ukończyliśmy setną godzinę. Nad Arizoną zrobiliśmy zwrot, samolot sprawował się wyśmienicie. Zaczynaliśmy się czuć bardzo pewnie, nie tylko dlatego, że wkrótce mieliśmy zacząć latać na prawdziwe misje, ale również dlatego, że przez ostatnie miesiące zdobyliśmy zaufanie do samolotu. Mknąc 25 000 metrów nad pustyniami z granicy Arizony widziałem już wybrzeże Kalifornii. Nareszcie, po miesiącach pracy na symulatorze, miałem pełne panowanie nad samolotem.


Zaczynałem trochę współczuć Walterowi siedzącemu w tylnym fotelu. Siedział tam, bez możliwości podziwiania widoków przed nami, jedynie z zadaniem monitorowania czterech różnych radiostacji. To był dla niego dobry trening, bo w czasie prawdziwych misji odebranie ważnego przekazu ze sztabu mogło mieć znaczący wpływ na zadanie. Z kolei dla mnie trudne było to, że musiałem komuś oddać kontrolę nad radiem, które w całej dotychczasowej karierze sam obsługiwałem. Ale to była część podziału obowiązków w tym samolocie i musiałem się z tym pogodzić. Mimo to nadal upierałem się, że kiedy jesteśmy na ziemi, to ja będę obsługiwał łączność. Walt był dobry w wielu aspektach, ale nie mógł się ze mną równać w mówieniu płynnym, spokojnym radiowym głosem, umiejętnością, którą zdobyłem przez lata latania na myśliwcach, gdzie nawet mały błąd w komunikacji mógł doprowadzić do uziemienia pilota. Rozumiał to i pozwalał mi na tę odrobinę luksusu.


Żeby się trochę zorientować z czym musi się zmagać Walt, przełączyłem radio na swój panel i słuchałem sygnałów razem z nim. Większość ruchu w eterze było z centrum ruchu lotniczego w Los Angeles, daleko pod nami, które sprawowało nadzór nad codziennym tłokiem w powietrzu w ich sektorze. Mimo że mieli nas na ekranach (choć na krótko), to poruszaliśmy się w niekontrolowanej przestrzeni i zwykle z nimi nie rozmawialiśmy, chyba że musieliśmy zejść niżej.


Usłyszeliśmy jak drżący głos pilota Cessny poprosił o weryfikację prędkości względem ziemi. Centrum odpowiedziało: "November Charlie 175, mam cię z prędkością dziewięćdziesięciu węzłów względem ziemi".


Musicie wiedzieć, że kontrolerzy z Centrum, niezależnie czy rozmawiali z kursantem w Cessnie, czy z Air Force One, zawsze mówili tak samo - spokojnym, niskim, profesjonalnym głosem, który powodował, że czułeś się dla nich ważny. Nazywałem to "głosem z centrum w Houston". Zawsze mi się wydawało, po latach oglądania filmów dokumentalnych o programie kosmicznym i słuchaniu spokojnego i wyraźnego głosu kontrolerów z Houston, że wszyscy kontrolerzy mówią właśnie w ten sposób, i zwykle tak właśnie było. I nie miało znaczenia w jakim rejonie kraju leciałeś, brzmiało to jakby zawsze gadał ten sam facet. Przez lata ten głos stał się kojącym dźwiękiem dla uszu pilota. Z drugiej strony, piloci zawsze starali się brzmieć jak Chuck Yeager, a przynajmniej jak John Wayne. Lepiej zginąć niż źle zabrzmieć w eterze.


Chwilę po pytaniu Cessny odezwał się Twin Beech, wyraźnie wyniosłym tonem, prosząc o podanie jego prędkości. "Mam cię z prędkością stu dwudziestu pięciu węzłów względem ziemi". O rany, pomyślałem, ten z Beechcrafta musiał być przekonany, że zaimponował mniejszemu braciszkowi w Cessnie. Nagle, zupełnie znikąd, odezwał się pilot F-18 z bazy lotnictwa marynarki w Lemoore. Od razu można było poznać kozaka z Marynarki, ponieważ brzmiał bardzo luzacko. "Centrum, Dusty 52 sprawdź prędkość". Zanim Centrum odpowiedziało pomyślałem: "hej, Dusty 52 w swoim kokpicie za milion dolarów ma wskaźnik prędkości względem ziemi, więc dlaczego prosi Centrum o odczyt?" I mnie olśniło, spryciarz Dusty chciał się upewnić, że każdy nieopierzony nielot od Mount Whitney do Mojave będzie słyszał z jaką prędkością się porusza. On dziś jest najszybszym kolesiem w okolicy i chce żeby każdy wiedział jak świetnie się bawi w swoim Hornecie. Po chwili nadeszła odpowiedź, tym samym spokojnym, wyraźnym tonem "Dusty 52, Centrum, mam cię z prędkością 620 węzłów względem ziemi".


Pomyślałem "czyż on się sam nie podkłada?" Kiedy odruchowo sięgałem ręką do przycisku nadawania musiałem sobie przypomnieć, że to Walt obsługuje radiostację. Ale nadal wiedziałem, że coś z tym trzeba zrobić - jeszcze chwila i wylecimy z sektora, i taka okazja bezpowrotnie przepadnie. Hornet musi sczeznąć i musi sczeznąć natychmiast. Pomyślałem o wszystkich naszych szkoleniach na symulatorze i jak ważne było to, że udało nam się stworzyć zgraną załogę, i wiedziałem, że wejście na radio zaprzepaści całą tę pracę. Byłem rozdarty.


Gdzieś 21 kilometrów nad Arizoną znajdował się pilot krzyczący w swoim kosmicznym hełmie. I wtedy usłyszałem. Kliknięcie przycisku nadawania z tylnego fotela. To była ta chwila, w której zrozumiałem, że Walt i ja staliśmy się załogą. Bardzo profesjonalnie, bez emocji, Walter powiedział: "Centrum Los Angeles, Aspen 20, mógłbyś podać nam naszą prędkość względem ziemi?" Bez najmniejszej zwłoki, jak w każdym innym przypadku, nadeszła odpowiedź: "Aspen 20, mam cię z prędkością tysiąca ośmiuset czterdziestu dwóch węzłów względem ziemi".


Najbardziej mi się spodobało to czterdzieści dwa, takie dokładne i dumne było Centrum mogąc dostarczyć te dane bezzwłocznie i było czuć, że kontroler się uśmiechał. Ale moment, od którego wiedziałem, że na lata będziemy z Waltem bardzo dobrymi przyjaciółmi, nastąpił kiedy znowu usłyszałem kliknięcie nadawania i Walt swoim głosem pilota myśliwca powiedział: "O, Centrum, bardzo dziękuję, my mamy na budziku bliżej tysiąc dziewięćset".


Przez ten moment Walter był bogiem. I wreszcie usłyszeliśmy małą rysę w "głosie z Houston", kiedy kontroler z LA powiedział "Przyjąłem Aspen, prawdopodobnie twój sprzęt jest dokładniejszy od naszego. Tym razem wam się udało, chłopaki".


Wszystko to trwało ledwie chwilkę, ale w tym krótkim, pamiętnym sprincie przez południowy zachód Marynarka zginęła w płomieniach, wszyscy śmiertelnicy na tej częstotliwości musieli bić pokłony przed Królem Prędkości, a co ważniejsze - Walter i ja przekroczyliśmy tę granicę dzielącą nas od zostania prawdziwą załogą. Przez całą drogę do wybrzeża nie usłyszeliśmy żadnej transmisji na tej częstotliwości.


Tego jednego dnia naprawdę było fajnie być najszybszym kolesiem w okolicy.

d23f298e-d00d-45c2-a462-2eb6d183a83d

Zaloguj się aby komentować