Pribaltica cz. 4
hejto.plPo śniadanku wyruszamy do Parku narodowego Kemeri.
wpadamy rano na parking i tu zdziwko, bo parking jest płatny ale nie ma komu zapłacić, okazuje się że trzeba ściągnąć apkę, po kilkunastu minutach walki z technologia udaje się pobrać aplikację i zapłacic po 3 euraski za 24 godziny postoju i ruszamy w magiczne torfowiska. Najpierw piękny bór bagienny pełny borówek i niespodzianka w postaci dziwnego roweru, zagadka rozwiąże się już niedługo gdyż pojazd służył do wożenia belek do naprawy ścieżki. Z lasu wychodzimy na torfowisko pełne skarlałych sosenek, kwitnącej wełnianki i rosiczek. krajobraz iście bardziej przypominający tundrę i wręcz zachwycające przestrzenie.






Powoli pojawiają się bagienne oczka wodne a w oddali majaczy juz wieża widokowa, docierając do wieży zauważamy po raz pierwszy, że jest bardzo dużo ludzi z racji bliskości do Rygi zapewne, duzo czyli jakieś 15 osób po drodze spotkalismy




Widoki są naprawdę cudne, ruszamy dalej, czilujemy trochę na fajnych drewnianych leżaczkach nad jednym z jeziorek i wracamy do samochodów bu ruszyć do Turaidy, niestety żeby tam dojechac to musimy przebrnąć przez Rygę co zajmuje nam nieco czasu. W Turaidzie niestety nie dotarlismy do zamku, bo nas deszcz wygonił dalej ale za to zajrzeliśmy do jaskiń.
pełnych dawnych pamiątkowych napisów( widać tradycja bazgrolenia po ścianach sięga bardzo daleko;)

Następnie udaję się na punkt widokowy po cholernie stromych schodach i sromotnie sie oszukuję, bo widoki są średnie 
No nic ruszamy dalej wzdłuż rzeki Gauja zobaczyć jej klify. Sama okolica plus szutrowe drogi mocno przypominają mi moje ukochane Bieszczady, ale już klify i plaża nad rzeką to zupełnie inna bajka. Krajobrazy żywcem wyjęte z RDR2. 




Ruszamy dalej szutrówkami w stronę granicy z Estonią do Ainazi nakamienne graniczne molo.
Molo ma około pół kilometre a spacer nim jest nie lada wyzwaniem, bo choć na pierwszy rzut oka wygląda gładko to jednak kamienie sie chyboczą i wscale nie sa takie równe, ale za to widoki wszystko wynagradzają.



Ruszamy dalej już do Estoni na RMK Krapi. miejsce biwakowe przy samej plaży. są miejsca na ognisko, wiaty i toalety. jemy kolację, delektujemy sie zachodem słońca i bliskością morza.

Tym razem rozkładam sobie hamak i wśród szumu fal (delikatnych ale jednak), żegnam kolejny wspaniały dzień.
A co było potem dowiecie sie w kolejnej części relacji z Bałtyckiej wyrypy.
#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto




