
Marcin stracił nogę w 2010 roku. Pracował przy robotach drogowych, kiedy wjechał w niego rozpędzony samochód. Dla 23-letniego piłkarza, bramkarza III- i IV-ligowych klubów był to koniec świata. – Siedziałem na wózku, paliłem papierosa, płakałem i pytałem: „Dlaczego mi się to przytrafiło?” – wspomina.