Pierdu pierdu o tytoniu, informacje pochodzą z artykułu Romana Kaczmarczuka pt. "Tytoń-chleb dla milionów".
W starożytnym Meksyku palenie było wyrazem elegancji przestrzeganej w wyższych sferach społeczeństwa. Fajka aztecka nie miała czaszy i była wykonana z gliny lub też trzciny w formie długiego cygara. Korzystali z niej także ówcześni lekarze podczas ustalania diagnozy. Zapalali fajkę bądź też przekazywali ją choremu i z uzyskanych wizji wyciągali powód niedomagania chorego. Mieszanka oprócz tytoniu często zawierała w sobie pejotl, narkotyk, w którego skład wchodziła powodująca barwne wizje meskalina. Podczas innej wersji badania lekarz wcierał tytoń w ręce, a następnie za pomocą swojej prawej dłoni badał lewe ramię chorego.
Nie wszędzie znano fajki, w południowej części Ameryki Środkowej, w Gujanie i na terenach przylegających do Amazonki palono zwinięte liście tytoniowe o takiej długości, że nieodzowne były specjalne podpórki w kształcie widełek. Wspólne palenie polegało na tym, że mistrz ceremonii wydmuchiwał dym na twarze obecnych, którzy wdychali go z nabożnym przejęciem. Bardziej znanym zwyczajem była tzw. fajka pokoju- kalumet. Nazwa ta pochodzi z francuskiego "chalumeau"(fujarka), ponieważ długi, drewniany cybuch fajki nieco ten instrument przypominał. Ozdabiany był on piórami, a główkę fajki wykonywano z czerwonego kamienia znanego jako catlinit. Święty kamieniołom, z którego pozyskiwano kamień, znajduje się na terenie Minnesoty koło miejscowości Pipestone. Wydobywający się z fajki dym miał zapewniać przychylność sił nadprzyrodzonych, a zdobiące ją pióra dzięcioła symbolizować słońce. Posiadacz fajki mógł bezpiecznie odwiedzać obóz nieprzyjaciela, nadawała ona również ważność wszelkim układom pokojowym.
(W tym miejscu mogą być małe powtórki z ostatniego artykułu)
Pierwsze nasiona tytoniu trafiły do Europy w roku 1496, kiedy to towarzysz Kolumba, Juan Ponce de Leon, przytargał je do Portugalii. Hiszpan Hernandez de Oviedo y Valdes w książce "Historia Natural de las Indios" wydanej w 1535 roku opisał roślinę i nadał jej nazwę tobaco, która przyjęła się wśród Hiszpanów w Ameryce. Takson rodzajowy Nicotiana pochodzi za to od Jana Nicota de Villemain, posła francuskiego, który używał sproszkowany tytoń jako lekarstwo. Po usłyszeniu, że królowa Francji Katarzyna Medycejska odczuwa nieznośne bóle głowy, przesłał jej w 1561 roku nasiona i liście. Kuracja musiała okazać się skuteczna, ponieważ od tej pory Katarzyna stale zażywała tabakę i polecała ją innym. W taki oto sposób wśród dworskiej arystokracji zapanowała moda częstowania gości tabaką. Rzekome lecznicze właściwości tytoniu przykuły uwagę włoskiego dyplomaty i kardynała, Santa Croce Publicola Prospero, który przesłał pewne ilości do Rzymu. Fanem tytoniu był również hiszpański lekarz, Nicolas Monardes, który pisał: "Ziele to oczyszcza podniebienie i głowę, usuwa zmęczenie, bóle głowy i porodowe, zapobiega dżumie, przepędza wszy, leczy zakażenia, stare wrzody i rany".
Tytoń bardzo szybko stał się popularny na terenie Europy. Wszędzie powstawały sklepy z tytoniem, gdzie można było uzyskać informacje dotyczące jego użytkowania. Używka nie przypadła za to do gustu niektórym przedstawicielom kościoła katolickiego, którzy nazwali roślinę "diabelskim zielem". W roku 1650 papież Innocenty X zagroził klątwą księżom, którzy próbowali wprowadzać tytoń do świątyń. W Szwajcarii posunięto się do karania palaczy wysokimi grzywnami, pręgierzem, a nawet więzieniem. W 1742 i 1744 zakazano palenia w Królewcu i Szczecinie, głównie ze względu na obawy przed pożarami. W Rosji wymierzano chłostę i zsyłano za Ural. Za panowania Piotra Wielkiego zaprzestano prześladowań, a to dlatego, ponieważ władca był namiętnym palaczem. Sułtan Murad IV walczył z nałogiem w najbardziej brutalny sposób, karał bowiem palaczy śmiercią, a lokale, w których unosił się zapach dymu tytoniowego, kazał palić.
Z czasem wszyscy władcy ulegli urokowi tytoniu, mogła tu też dopomóc kwestia nakładanych na tytoń podatków, które zasilały kasy rządzących. Trzeba jednak dodać, że w większości niemieckich państewek dopiero od 1848 roku można było bezkarnie dymkować na ulicach miast.
C.D.N.
#necrobook #tyton #papierosy #zapalicmuszebosieudusze #dymkowanie
