Pierdu pierdu o tytoniu, część 2, informacje pochodzą z artykułu Romana Kaczmarczuka pt. "Tytoń-chleb dla milionów". Fuck, gdybym wiedział, że wyjdzie takie krótkie, to bym dorzucił to do pierwszego tekstu.
W Polsce tytoń pojawił się w roku 1590 jako okaz botaniczny przysłany ze Stambułu królowej Annie Jagiellonce. Jako używka stał się popularny w wieku XVII. Tabakę importowano głównie z Europy zachodniej. Istnieją przekazy mówiące, że sporo tytoniowego wyrobu rozprowadzali po kraju wędrowni kramarze szkoccy, w owych czasach dość liczni na polskich ziemiach. Nie każdemu podobała się taka sytuacja, do krytyków należał choćby polski poeta, Jakub Trembecki, który pisał tak: "Odtąd ten swój towar brzydki, lada jaki, Szoci wykli przedawać za przednie przysmaki, O brzydcy śmierdziuchowie, którzy takie smrody zbywacie ludziom, godni śmierdzącej nagrody".
Nałóg w swoje szpony chwycił także polskich księży i zakonników. Niektóre klasztory produkowały najlepszą tabakę w kraju, m.in. słynną w tamtych czasach bernardynkę, dobrze znany byl też produkt jasnogórskich paulinów. Tytoń przygotowywano poprzez suszenie liści, palenie, tarcie przy pomocy moździerzy w celu uzyskania sproszkowanej tabaki. Niekiedy dodawano ekstra substancje dla nadania ostrości i smaku. Dodawano m.in. takie bonusy jak sok wiśniowy czy też chrabąszcze. Używano też lawendy lub olejku pomarańczowego.
Tabakę przechowywano w rożkach lub blaszanych pudełkach, po pewnym czasie bogatsi obywatele zaczęli używać tabakierek. Niektóre z nich były wspaniałymi dziełami sztuki wykonanymi ze srebra, masy perłowej czy złota, zdarzały się egzemplarze dodatkowo ozdobione diamentami.
Fanami tytoniu stało się także kilku polskich władców, m.in. Jan III Sobieski, który uwielbiał zażyć lulkę będącą "deserem" po sycącym obiedzie. Tytoń lubił także August III, jednak prawdziwego bzika miał Stanisław Leszczyński, który podobno potrafił wypalić 30 fajek jedna po drugiej. Na organizowanym przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma I tzw. Kolegium palaczy bił na głowę resztę uczestników.
Wśród wielkich nazwisk można wymienić także Józefa Poniatowskiego, który wyjątkowo mocno umiłował sobie ów nałóg. Tytoniem nie gardzili także nasi wielcy poeci: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński.
#necrobook #fajkamniejszkodzi #tyton #papierosy #pierdupierduotytoniu
