Pamiętam jak za gówniaka kiedy chodziłam do szkoły i spadał pierwszy śnieg. Każdego roku przeżywało się to na nowo. Wtedy nagle nauczyciel wyglądał za okno i mówił: "O zobaczcie, pada pierwszy śnieg!" wtedy i cała klasa wyglądała za okno podziwiając spadające płatki śniegu. Wtedy każdy się cieszył. W tle unosił się zapach mandarynek i oczekiwania na dzwonek, by wybiec ze szkoły i złapać pierwsze roztapiające się płatki śniegu. Wtedy nagle każdy był myślami przy przerwie swiątecznej, czasie prezentów, wolnego od szkoły i graniu do 3 w nocy na komputerze. Miało się wtedy 13 lat i całe życie przed sobą (ʘ‿ʘ)
