Orto Parisi - Stercus (3/8)
Stercus to po łacinie odchody/gnój. Nie mam jednak pojęcia skąd taka nazwa, jeśli ktoś jest fanem arabów typu obora, to raczej się rozczaruje, bo nie czuję tu nic takiego. Pierwsze wrażenie to specyficzna ciemność i głębia zapachu, ale jednocześnie jest raczej gładki, nie ma tu np. dymu, żywic czy ostrych przypraw. Podobno Black Afgano jest podobne do Stercusa - pamiętam BA piąte przez dziesiąte, ale Stercus od pierwszego niucha skojarzył mi się raczej z czymś innym - jest moim zdaniem bardzo podobny do Theodorosa Kalotinisa Mentor. Tak jak w nim, tak samo w Stercusie wyczuwam coś w tylu jakiegoś orzechowego deseru przełamanego nutami zielonymi, podanego w konwencji wieczorowej. Dzisiejszy Orto Parisi cierpi jednak na podobna przypadłość, jak poprzednie - jest nieco prostacki. Może nie pachnie jak najniższa półka, ale ciężko go nazwać sztuką. Takie samo wrażenie mam dotychczas podczas tripu po innych Orto Parisi. Wydaje mi się że wyroby tej marki nie mają zachwycać, a po prostu pełnić na rynku funkcję rozgrzewki dla osób szukających ekstraktu. Stercus, mimo że przypomina klimatem Mentora, to niestety nie jest w stanie dorównać mu elegancją i autentycznością, choć i tak jest niezły. Po pewnym czasie robi się trochę bardziej kanciasto-drzewny, a drewno jest z wierzchu przyprószone delikatnymi kwiatami. Niby wszystko ok, ale brakuje błysku. Gdybym nie poznał Mentora, Stercus pewnie wydałby mi się całkiem niezły, ale ostatecznie z uwagi na niższą jakość kompozycji i dużo wyższą cenę, jest mi zupełnie niepotrzebny.
#perfumy
552975d9-14f0-49f3-b9e3-00e5adcfbae9
onomatopeja

@ucho_igielne

Recenzja skopiowana z Fragrantiki zatem dobrze byłoby umieścić tekst w cudzysłowie, a nie podawać się za jej autora.

ucho_igielne

@onomatopeja Obie są moje. Jutrzejszą mogę wrzucić na fragrę kilka godzin po hejto, choć i tak będziesz musiał mi uwierzyć na słowo

Okrutnik

@onomatopeja nie przyszło ci do głowy, że mógł wrzucić w obu miejscach?

Zaloguj się aby komentować