Ogólnie jest śmieszna rzecz przydatna w życiu na antydepresantach, że jak jebne sobie piwo, jedno symboliczne, to nastepnego dnia mam lepsze libido.
Próbuje to jakoś wiązać z tym ze alko zaburza działanie/oslabia dzialanie antydepów i mam chwilowy nawrót do stanów organizmu sprzed brania leku, to jest no większe odczuwanie smutku, troche chaos na bani no i libido, normalniejsze.
Takze rozumiem alkoholików. Wiem ze wszyscy sobie robicie wakacje od leków po prostu normalna rzecz, ludzka, boza
#gownowpis


