No to mamy piątek, to się herbatki napijmy! Dzisiaj zapraszam was do degustacji herbacianej ciekawostki. Przed wami
No to mamy piątek, to się herbatki napijmy!
Dzisiaj zapraszam was do degustacji herbacianej ciekawostki. Przed wami Chenpi Shou Mei, czyli prasowana biała herbata z dodatkiem mandarynki. Chenpi, czyli właśnie suszona i sezonowana skórka z mandarynki jest dość popularnym w Chinach dodatkiem do herbaty, głównie pu-erh oraz właśnie białej. Tutaj mamy białą Shou Mei, zebraną w 2018 roku, przesezonowaną kilka lat. W przypadku tej herbaty połączeniem z chenpi oraz sprasowanie ich w małe 6g ciasteczka nastąpiło w 2024r.
Przejdźmy do herbaty. W składzie jest 80% białej herbaty i 20% Chenpi. Ciasteczka są bardzo cieniutkie, na oko z 0.5cm, widać bardzo dobrze kawałki tej mandarynki. Zdecydowałem się ją parzyć w gongfu cha, jedno ciasteczko do gaiwana o pojemności ok 100ml, parzenie oczywiście wrzątkiem. Cechą charakterystyczną parzenia takich małych, bardzo mocno sprasowanych ciastek jest ich przedłużone płukanie. Tutaj również się na coś takiego zdecydowałem, u mnie to było aż 30s. Później parzenia szły następująco: I:20s; II:20s; III: 30s, IV: 45s, V: 60s, VI: 90s, VII:2min15s, VIII: 3min30s, IX: 5min, X:8min
Parzyłem sezonowaną białą herbatę, więc nie dziwne że napar wyszedł dość ciemny, taki czerwonawo-brązowy. Na pierwszym planie jest smak i aromat Shou Mei, herbata wyszła mocno ziołowa, mało jest sianowatości świeżej, więc to na plus. Z mandarynki wychodzi delikatna kwaskowatość. Powiedziałbym że całkiem fajna herbata. Niestety, jak to Shou Mei, ma ona bardzo drobne liście więc parzenie w gaiwanie to udręka, zawsze ucieknie sporo drobnych kawałków liści, więc dla niewprawionych w gaiwanie polecam jednak parzenie po europejsku, albo w małym czajniczku.
#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna
