Komentarze (3)

K⁎⁎wa, weź mi nie mów. Pamiętam jak pierwszy raz poszedłem na saunę. Szedłem zmęczony, wkurwiony, zły, sfrustrowany, czujący się jak płynne gówno. Poszedłem popływać do Akwaparku i tak po jakimś czasie patrzę se na tepidarium. Myślę: czemu nie?


I wchodzę i o k⁎⁎wa, dech zapiera, 30 parę stopni, wilgoć wysoka, ale fajnie było. Tak fajnie, że poszedłem do halodarium.


Halodarium: piekło! 50 parę stopni, no jak tu wytrzymać? Posiedziałem, spociłem się i tak mi się spodobało, że poszedłem do saunarium.


Nie znałem tamtejszych obyczajów, idę normalnie w kąpielówkach i z ręcznikiem. Jak zobaczyłem saunę fińska, 100 stopni, to myślałem, że zdechnę w środku, ale wszedłem i tak.


Fajne to było przeżycie i jeśli czegos żałuję to tego, że nie mogę po raz drugi poczuć się w saunie tak, jak czułem się po raz pierwszy.


Także pamiętam, jak szedłem pod prysznice, patrzę: a tam jakiś stary pomarszczony dziadek się myje, jakaś fest gruba kobieta po 50, wszyscy nago. I tak se pomyślałem: jak oni się swoich ciał nie wstydzą, to po co ktokolwiek miałby się wstydzić?


Nie, no sauna to dobrodziejstwo dla ciała i dla duszy, zwłaszcza jak idzie się na nią od święta i traktuje jak święto.

Zaloguj się aby komentować