
Francuski filozof Jean Baudrillard opisał kiedyś zjawisko, które nazwał symulakrą — sytuację, w której kultura zaczyna tęsknić nie za rzeczywistością, lecz za jej fikcyjnym obrazem wykreowanym przez media. Filmy, seriale, gry i reklamy sprzedają nam nostalgię za czymś, co w gruncie rzeczy nigdy nie istniało. Gdy dziś oglądamy produkcję osadzoną w latach 80., niemal obowiązkowo pojawiają się neony, pastelowe ubrania, synthwave’owa muzyka, dzieciaki na BMX-ach i niebo skąpane w różowo-fioletowych barwach zachodu słońca. Problem w tym, że taki obraz epoki jest bardziej dzieckiem popkultury niż rzeczywistości. To seriale pokroju Miami Vice wykreowały ten estetyczny mit, który później był kopiowany przez kolejnych twórców. Prawdziwe Miami tamtych czasów było przecież miastem narkotykowej przemocy, biedy i chaosu, a większość ludzi ubierała się zwyczajnie i szaro. Dziś jednak popkultura bierze tę fikcję za fakt i na jej podstawie tworzy nowe dzieła, które odbieramy jako „autentyczny klimat dawnych lat”. Dokładnie na takim mechanizmie opiera się „Mixtape” — nowa gra, w której wspomnienia nastoletnich bohaterów ożywają w rytm muzyki z lat 70., 80. i 90.
. #gry #entuzjastagier #recenzje #mixtape #lata90

