Miałem kiedyś taką fazę, że szarpały mną dziwne pomysły. Weekendowe wyprawy w śnieg po pas, taplanie się w lodzie. W tym samotny sylwestrowy nocny wypad na Śnieżkę. 
Paręnaście dni wcześniej już wiedziałem że będzie imprezowa klapa - nie żebym był duszą towarzystwa, ale to już wnikliwy czytelnik dostrzegł. Mocne postanowienie zrealizowało się w pandemiczną noc, którą możnaby pomylić ze stanem wojennym. Noc w której twitterową magią zalecenia stawały się nakazami i zakazami.
Spakowany z namiotem i pianką przy plecaku ruszyłem w górę. Tej ciszy nocnego, zaśnieżonego lasu nie doceni nikt, kto tego nie doświadczył. Gwiaździste niebo oświetlało drogę i Księżyc towarzyszył swą pełnią w wędrówce.
Samotnie poruszam się szybko. Wyprzedzałem nieliczne pary, budząc w nich nutkę niepewności. Nieczęsto spotyka się kogoś na szlaku przed północą.
Na szczycie dużo radości. Dobra dwusetka turystów przyszła obejrzeć spektakl fajerwerków poniżej, w Karpaczu. Bardzo dobra pogoda, choć wietrzysta i chłodna (-12C) nie pozwalała na dłużej spocząć, bo zaczynały grabieć palce u rąk, potem stóp.
Sama noc nieopodal schroniska, popod krzaczkiem była niespokojna i wbrew planom, bezsenna. Nie dość że światło Księżyca rozjaśniało białą polanę, na której skrzyły się kryształki lodu, to mocno targało namiotem, co dawało złudzenie ciągłej obecności zaraz za materiałową ścianą. Zdecydowanie ciekawostką były dwa pieski biegające sobie bezpańsko po zboczu od schroniska do szczytu. Nie dały się pogłaskać. Wykończony nie mogłem się uspokoić. Doczekałem do świtu, pozbierałem w spokoju graty i ruszyłem z powrotem. Wrzucam parę ujęć na zachętę
7999fe5f-e916-431c-965d-8c90766713e2
bee1c631-7d47-44a4-be8b-56de5b88d3f6
a9a5d158-e16d-4cf2-8ba1-66301ad220b1
6cbc3cc5-6a30-4ca9-917d-3391f5dcb308
d2231486-df8f-4a09-9534-c08c33d8a2d1

Zaloguj się aby komentować