
Gniewosz plamisty swe imię wywodzi od gniewu w czystej postaci. Schwytany, może bronić się kąsając. Klasyk polskiej herpetologii (nauki o płazach i gadach), profesor Włodzimierz Juszczyk, w Płazach i gadach krajowych, wspominał: Po schwytaniu go do ręki natychmiast i wielokrotnie kąsa (…). Trzymany za koniec ogona potrafi przesuwając się po własnym ciele dosięgnąć ręki. Ukąszenia jego często nawet do krwi są dla człowieka zupełnie nieszkodliwe i na ogół bezbolesne. (…) W hodowli gniewosz szybko się oswaja [Uwaga: przetrzymywanie zwierząt chronionych bez specjalnego zezwolenia jest zabronione i karalne] przyjmuje pokarm z ręki, zawsze jednak chętnie i zajadle kąsa. Obronę zaczyna jednak od udawania, że go nie ma, czemu służą barwy ochronne; zagrożony salwuje się ucieczką, a do kąsania, jako ostatniej deski ratunku, przystępuje dopiero po schwytaniu. Albo i nie przystępuje… gniewosze mają różne charaktery: niektóre w obronie własnej gryzą zajadle, a inne wcale. Skąd się biorą te różnice – pozostaje na razie tajemnicą węży.
U gniewoszy dżentelmeni mogą się poszczycić dłuższymi ogonami niż ich wybranki: przeciętnie u panów stanowią one 20% długości ciała, u pań 16%, ale i tu cecha ta jest jedynie wskazówką, bowiem zdarzają się chłopaki z krótszymi ogonami i dziewczyny hojniej obdarzone przez naturę.
Jak więc rozpoznać, kto jest kto? Panie są okazalsze: dorosłe samice osiągają w Polsce rozmiary od 51 do 73 cm, a rekordzistka dorosła do 87 cm! Panowie są mniejsi i mogą poszczycić się długością ciała między 45, a 70 cm. Widzimy jednak, że ich rozmiary nakładają się na siebie. Warto przy tym pamiętać, że węże rosną przez całe życie, choć z wiekiem coraz wolniej. Stosunkowo łatwiej rozpoznać płeć po narządach płciowych – panowie mają niewielkie zgrubienie w okolicy, w której zaczyna się ogon. Również dość łatwo rozpoznać samicę w zaawansowanej ciąży, podobnie jak u ludzi po „brzuszku”. Reasumując, rozpoznanie płci u gniewoszy jest trudne, wymaga specjalistycznej wiedzy i sporej wprawy.
W kwietniu, kiedy jest już całkiem ciepło, gniewosze budzą się ze snu zimowego i wkrótce hormony uderzają im do głowy. Miesiącem szczególnie namiętnym jest maj, choć niektórym osobnikom jeszcze w czerwcu amory chodzą po głowie. W cieplejszych rejonach Europy, wężowy sezon na miłość może mieć miejsce nawet dwa razy w roku, za to w zimniejszych zaledwie raz na dwa lata, przynajmniej dla pań, dla których konsekwencje schadzek są bardziej wyczerpujące. W tym czasie panowie stają się bardzo ruchliwi (nic dziwnego, w końcu ruszyli na podryw) i agresywni. Kiedy spotkają innego, napakowanego testosteronem samca, dochodzi do bójki, podczas której chłopaki wzajemnie się kąsają. Samo uwodzenie partnerki nie należy do najbardziej romantycznych, macho łapie ją zębami za szyję, co wygląda jakby na nią polował. Następnie sycząc, intensywnie i długo ociera się o wybrankę. W czasie samego zbliżenia węże splatają się tylną częścią ciała.
Konsekwencją owych czułości jest oczywiście ciąża i poród. Tak, dobrze przeczytaliście, poród – gniewosze należą do gadów żyworodnych, co oznacza, że samica nie składa jaj, tylko rodzi młode. Zwykle młodych jest od czterech do 15, ale małe pierworódki czasem wydają na świat tylko dwójkę potomków, a rekordzistka powiła aż 19 młodych. Młode przychodzą na świat między końcem sierpnia a początkiem października i w chwili porodu mierzą 15-18 cm. Ta długość w połączeniu z „grubością” sprawia, że wyglądają jak wijące się ołówki. Po porodzie rola matki się kończy, od tej chwili maluchy są zdane wyłącznie na siebie.
Wg profesora Juszczyka, ulubionym pokarmem gniewoszy są jaszczurki. Jednak wąż ten chętnie poluje również na inne drobne kręgowce, np. inne węże (czasem także osobniki własnego gatunku) czy gryzonie. Atakując wąż otwiera paszczę i chwyta ofiarę zębami, a następnie błyskawicznie owija dwoma splotami i dusi. Ot, taki nasz „boa dusiciel” w miniaturze! Jeżeli ofiara jest duża, a wąż niezbyt wyrośnięty i nie ma dość siły, by ją uśmiercić, wówczas połyka ją żywcem. Przy tej okazji dochodzi czasem do rozmaitych incydentów. Jeden z nich opisał prof. Juszczyk: zaatakowana jaszczurka po unieruchomieniu jej przez gniewosza zdążyła go uchwycić szczękami za skórę w okolicy ogonowej i w tej pozycji pozostała. Wąż tymczasem zaczął połykać żywą jaszczurkę od ogona i bez przeszkód pochłonął ją aż do głowy, tak że w końcu paszczą zaczął obejmować własne ciało w miejscu, gdzie zacisnęły się szczęki jaszczurki, ciągle jeszcze żywej. Wreszcie po dłuższej chwili wąż nie mogąc połknąć jaszczurki wypluł ją zupełnie osłabioną, jednak żywą.
Swoją drogą – jaszczurki znane są z tego, że schwytane za ogon gubią go. W tym miejscu zaznaczmy, że wprawdzie ogon odrośnie, ale nie tak ładny i długi, ponadto jest to dla jaszczurek niebezpieczne – w ogonie magazynują tłuszcz na zimę. Z tego powodu nie wolno ich łapać za ogon, zresztą w ogóle ich łapanie jest nielegalne – jaszczurki i wszystkie inne rodzime gady podlegają ochronie. Wracając do gniewoszy i ich przysmaków, wąż niekiedy łapie za ogon, ten odpada, napastnik go zjada, a jaszczurka uchodzi z życiem.(...)
#necrobook #weze #gady #gniewosz #ssssssssss
