LXXVII (CII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Przyplątała się do mnie infekcja w środku tygodnia i skupiłem się na lekkich, tlenowych wysiłkach ("spacery"). Dziś też byłem i miałem na tym skończyć, ale... ale jakoś tak wdepnąłem na bulderownię.
Obym całe życie tylko tak chorował.
Oszczędzając się zrobiłem siódemkę i kilka szóstek. Dobrze, po godzinie mniej więcej już się poddałem, ale trochę udało mi się poruszać. Do tego naprawdę dobrze wspina mi się na problemach łatwiejszych, czyli 5 i w dół: czuję, że to wspinanie jest "ładniejsze": (jeszcze) więcej techniki, więcej "tańca", a nie tylko przechwytywanie.
