LLMy są złe, ale uzdrowią internet z mierności.
Jesteśmy w okresie przejściowym, w którym wszystko jest zalewane nijakimi, ogólnie bezwartościowymi treściami. Pisarzyny czy dziennikarze powtarzający jedno zdanie 10 razy w artykule żeby wyrobić normę słów nie mają już pracy. Opus 4.8 odpowie lepiej, popełni mniej błędów. To nadal nie jest szczególnie wartościowe, ale jeżeli chcesz zdobyć jakąś prostą informację, powiedzmy jak wygląda rynek produkcji desek, to wygeneruje odpowiedź bardziej wiarygodną, niż prawdopodobnie pisany na zlecenie, być może sponsorowany, być może nawet napisany przez LLM artykuł. W takim świecie, tylko treści piętnowane nazwiskiem, marką, czy też cechujące się wysoką jakością, będą miały prawo się wybić. Stąd mam całkiem pozytywne nastawienie do jakości powszechnie dostępnych treści, a przynajmniej w przyszłości.
Druga sprawa, LLMy ułatwiają przesiewanie informacji, tak żeby skupić się na tym co warte uwagi. Mówię to jako osoba, która większość dnia spędza czytając nudne dokumenty i artykuły naukowe. Claude potrafi naprawdę uprościć pracę. Fakt że może mi skompilować listę ważnych prac naukowych definiujących jakąś tematykę, a potem określić ich relacje, to jest coś cudownego. Dotychczas wbicie się w cokolwiek oznaczało czytanie bardzo wymagających wprowadzeń, wniosków, identyfikowanie czy autora nie poniosła fantazja. A teraz odpalam prompt, idę zrobić kawę, gdy wracam mam dokładnie te artykuły których potrzebuję, a potem źródła źródeł, cały szkielet tematyki jest rozwikłany.
A teraz rzecz najbardziej wyjątkowa. Ostatnio zainteresowałam się kinem. A jakoś tak chodziły za mną wczesne lata internetu, fora, blogi. Większość tego przepadła. Więc zapytałam claude o przeszukanie internetu w poszukiwaniu starych artykułów z lat 2004-2011 o tematyce kina. Niesamowite artykuły które zaginęły w historii teraz są kilka minut od ciebie. To jest chyba ta najbardziej unikalna cecha. Znajdowanie tego, co było zatracone. No bo jakżebym miała znaleźć blog w dzisiejszym internecie.
Tak więc, wiem że sytuacja wydaje się ponura. Głowa do góry, a póki czekacie na lepsze czasy, zapraszam serdecznie do nostalgicznej podróży do początku wieku. Pozdro i tak tego nikt nie przeczyta.
#kino #ciekawostki #filozofia
I robię tag autorski #hegelfangirl żeby pisać o tym co mnie interesuje. Miałam złożone zlecenie przeglądu książek, filmów i seriali o Sherlocku Holmesie, ale to mi zajmie conajmniej tydzień zanim pierwszy wpis powstanie. Mam ogólną zasadę że nie używam LLMów do pisania ani poprawiania tekstów, bo nie mam kontaktu z językiem polskim, a surowość materii kształtuje charakter. Krytyka mile widziana.