O ile parada z San San Open Air Festival przywróciła moją wiarę w zdolności marszowe zespołu, to niestety ta obecna ją mocno podłamała. Znowu wracają problemy z synchronizacją, a także rozciąganiem się formacji. Zespół dołożył do repertuaru sambę na koniec parady (chyba zawsze na koniec była samba, jak na początku Down The River). Zdecydowanie wprowadził ją za wcześnie, całe pozytywne wrażenie po poprzedniej paradzie padło. Zbyt długi podstawowy krok tańca powoduje, że zespół zaczyna galopować naprzód w tempie sprinterskim. Cięższe i większe gabarytowo instrumenty (perkusja, basy, barytony) instynktownie zwalniają, nie chcąc ryzykować niebezpiecznej wywrotki i formacja zaczyna się rwać.