Kupilem szczeniaka, ktory ogolnie jest bardzo fajny i ulozony jak na szczenie (3msc) no i mieszka ze mna i zona od tygodnia, natomiast babeczka z hodowli z ktorej go kupowalem kazala na noc oraz podczas wyjsc z domu zamykac go w kojcu dla jego bezpieczenstwa (kupilem plotek i zrobiem kwadrat 1,2m2 ma tam swoje zabawki wode jedzenie etc) No i jak wychodze z domu to mam wrazenie, ze nie wyje i jest cicho (kamere zamontuje na dniach) natomiast w nocy kiedy zostawiamy go zamknietego w kojcu w salonie a sami idziemy do sypialni spac, to odpala sie i wyje jak by to miala byc jego ostatnia noc. A moze zle robie? Pierwsze cztery noce spalismy w salonie na kanapie 2m od kojca, ale i tak wyl, chociaz mniej. Czy behawiorysta od takiego mlodego wieku to dobry pomysl? Albo moze za duzo wymagam po tygodniu i jeszcze sie ogarnie? A moze j⁎⁎ac ten kojec na noc, i odgrodzic mu salon tym plotkiem? Duzo pytan malo odpowiedzi, stad pytanie o tego behawioryste. Pani hodowca kazala nie zwracac uwagi na niego jak piszczy i w koncu sie przyzwyczai do nocy w kojcu.
