
Kuba przyjmuje szerokie reformy wolnorynkowe w największej zmianie gospodarczej od czasu rewolucji
PbsKuba ogłosiła 176 reform gospodarczych, które są opisywane jako największe odejście od klasycznego komunistycznego modelu gospodarki od czasu rewolucji kubańskiej. Dotychczas państwo kontrolowało prawie wszystko: co się produkuje, kto produkuje, po jakich cenach sprzedaje i jak rozdziela się zasoby. Nowy pakiet ma ten system częściowo rozmontować.
Najważniejsza zmiana polega na tym, że Kuba chce dopuścić dużo więcej mechanizmów rynkowych. Prywatne firmy mają dostać więcej swobody, przedsiębiorcy będą mogli importować i eksportować towary bez obowiązkowego pośrednictwa państwa, a firmy mają mieć większą wolność w zatrudnianiu pracowników. Do tego reformy przewidują prywatne banki, większą rolę inwestycji od Kubańczyków mieszkających za granicą oraz możliwość wejścia na rynek zagranicznych marek, nawet sieci fast-food.
To jest bardzo duża zmiana symboliczna, bo przez dekady państwowy monopol na handel zagraniczny i centralne sterowanie produkcją były fundamentami kubańskiej gospodarki rewolucyjnej. Jeden z komentatorów mówi wprost, że elementy uznawane kiedyś za filary rewolucyjnej ekonomii zostały teraz de facto rozmontowane.
Powodem tej zmiany jest dramatyczna sytuacja kraju. Kuba jest pogrążona w kryzysie gospodarczym i energetycznym. Według tekstu, od stycznia kraj znajduje się pod ostrym embargiem energetycznym i finansowym ze strony USA, co uderzyło szczególnie w dostęp do paliwa — głównego źródła energii na wyspie. Kryzys trwa już od około pięciu lat, ale teraz się pogłębił. Blackouty potrafią trwać nawet 20 godzin dziennie, co ogranicza działanie służby zdrowia, transportu i edukacji.
Rząd Kuby przyznaje, że reformy mogą być wdrażane powoli i że bez złagodzenia sankcji USA część rozwiązań może pozostać tylko na papierze. Chodzi głównie o to, że potencjalni inwestorzy mogą bać się współpracy z Kubą, bo grożą im konsekwencje w amerykańskim systemie finansowym. Innymi słowy: Kuba może otwierać drzwi, ale USA nadal trzymają klucz do dużej części pieniędzy i inwestycji.
Prezydent Miguel Díaz-Canel powiedział, że reformy były analizowane przez pryzmat modeli Wietnamu i Chin — czyli państw formalnie komunistycznych, ale z dużą rolą rynku i prywatnego biznesu. To sugeruje, że Kuba nie planuje demokracji liberalnej ani pełnego kapitalizmu politycznego, tylko raczej model: partia nadal rządzi, ale gospodarka ma działać bardziej rynkowo.
Ważnym elementem tekstu jest też wypowiedź wnuka Raúla Castro, Raúla Guillermo Rodrígueza Castro. Powiedział on, że Kuba „nawet w najmniejszym stopniu” nie stanowi zagrożenia dla USA i że kraj musi znaleźć własną drogę rozwoju gospodarczego. Mówił o potrzebie dywersyfikacji gospodarki, sposobów prowadzenia biznesu i form inwestowania. Nazwał to szukaniem „bardzo kubańskiego” modelu.
USA z kolei, według artykułu, prowadzą wobec Kuby politykę maksymalnej presji. Donald Trump i sekretarz stanu Marco Rubio chcą wymusić zmianę systemu politycznego i gospodarczego na wyspie. Tekst wspomina też, że nie wykluczyli użycia siły militarnej, co pokazuje, jak napięta jest sytuacja.
Eksperci podkreślają, że same reformy nie wystarczą. Przeszkodą są nie tylko sankcje USA, ale też brak zaufania inwestorów oraz kubańska biurokracja, określona jako powolna i nieskuteczna. Nawet jeśli prawo pozwoli na więcej prywatnej działalności, praktyczne wdrożenie może być trudne.
Największe pytanie brzmi: czy Kuba zdąży osiągnąć realne efekty, zanim kryzys wymknie się spod kontroli. Jeden z ekspertów mówi, że rząd ma bardzo krótkie okno czasowe — jeśli chce przetrwać obecny kryzys i presję USA, musi szybko wdrażać reformy i pokazać ludziom konkretne rezultaty.
NIe z tego art.
Oczywiścii zupełnie "przypadkowo" miesiąc temu Kubę odiwedził szef CIA i dal im wybór albo reformy albo druga Wenezuela (bo Kuba to jednak nie Iran) rzecz jasna tutaj o Trumpie można tylko źle :)no ale jak widać czasem robi też coś dobrego.
#wiadomosciswiat #kuba #usa #trump #polityka