
NaEkranie.pl
Osobistość
Kolekcjoner, który kupił unikatowy egzemplarz The Legend of Zelda z 1987 roku, nie nacieszył się zbyt długo tytułem posiadacza najkosztowniejszej gry retro. Nowym królem jest posiadacz Super Mario 64.Kolekcjonerstwo to dość nietypowe hobby, w którym stare przedmioty mogą kosztować krocie tylko dlatego, że nikt ich nigdy nie odpakował. W branży gamingowej jedną z najlepszych inwestycji są gry na stare konsole Nintendo. Jeśli jakiś tytuł wyprodukowano w niewielkiej liczbie egzemplarzy albo stał się kultowy i dysponujemy jego zafoliowanym egzemplarzem...Zobacz pełną treść wpisu w serwisie naEKRANIE.pl