Karma wraca.
Mam w robocie typa 63 lata. Kumaty gość i potrafi komuś uprzykrzyć życie jeśli ktoś uprzykrza życie jemu.
Gość przedłużył umowę z dostawcą internetu. W ramach nowej umowy miał wymienić router na nowy u kuriera. Ten jednak (jak zwykle) nie zjawił się i progu jego domu. Cwaniak oddał paczkę do okolicznego punktu odbioru paczek. Problem w tym, że punkt odbioru paczek ... nie odbiera zwrotu starego routera.
Kolega ma problemy z poruszaniem się więc wkurwił się niesamowicie, odebrał nowy router i uznał, że po stary router ktoś się w końcu zgłosi. Nie mylił się. Po tygodniu zadzwonili z BOK z pytaniem czemu nie oddał routera. On oczywiście naświetlił sytuację. Otrzymał przeprosiny ustne konsultanta i pisemne jakiegoś przedstawiciela regionalnego z informacją, że została wyjaśniona, nie powtórzy się i oczywiście lada dzień pojawi się kurier po dekoder.
Kurier pojawiał się przez kilka kolejnych dni nawet kilka razy dziennie ale kolega uznał, że niezapowiedzianych gości akurat w tym terminie przyjmować nie będzie. Po tygodniu znowu otrzymał telefon z BOK. Tym razem również skończyło się na przeprosinach.
Następnego dnia kurier zadzwonił. Kolegi żona oddała router.
Wniosek? Idąc na skróty czasem trzeba nadłożyć kawał drogi.
Pozdrawiam.
#gownowpis