Jeśli męczą Was książki SF napisane skomplikowanym językiem z zawikłaną fabułą tak, że po 100 stronach już nie wiesz o co chodzi sięgnij po książkę autora Ben Bova pt. "Satelita energetyczny". To pierwsza część wielotomowego cyklu pt "Droga przez Układ Słoneczny" którego jako całości nie polecam (jedynie dwie pierwsze części o podboju orbity Ziemi i Księżyca) przez "Elona Muska" bez jego wad czyli Dana Randopha (Astra Corporation) i jego potomka. Ostrzegam, czyta się łatwo i przyjemnie a książka to mieszanina Science/Political/Military/Criminal & Romance Fiction. Chyba najlepsza recka jaką znalazłem na Lubimy Czytać we fragmencie:
Są szalone pomysły, politycy, duże pieniądze, szpiegostwo, seks, kosmos, trupy, ciosy poniżej pasa i nie całkiem przewidywalne zakończenie. (bor)
Druga część o podboju księżyca jest równie dobra i też przy okazji ją polecam ("Wschód Księżyca").
Podsumowując niby lektura nie najwyższych lotów (tłumaczenie też niezły hardkor) ale potężny dopalacz wyobraźni o nie tak odległej czasowo przyszłości (a nawet teraźniejszości patrząc na SpaceX i Elona Muska). Albo pokochasz albo znienawidzisz


