Jakie polecacie terapie grupowe dla perfumoholików? Od wczoraj 3 flakony, a do tego odlewki. Czas się leczyć, bo tego co na stanie, to kolejne trzy pokolenia w rodzinie nie zużyją...
#perfumy
Jakie polecacie terapie grupowe dla perfumoholików? Od wczoraj 3 flakony, a do tego odlewki. Czas się leczyć, bo tego co na stanie, to kolejne trzy pokolenia w rodzinie nie zużyją...
#perfumy
@teetoo Ja sobie zrobiłem fizyczny limit, po prostu mam jedną półkę na której trzymam stojak z dekantami i flakony. Doszedłem do momentu gdzie może wcisnę jeszcze dwa flakony (bo ostatnio była redukcja), ale to będzie na tyle. Dzięki temu jeżeli chcę kupić flakon, to coś innego musi z kolekcji wylecieć i w ten sposób powstrzymuję zbieractwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@teetoo co to za drugie hobby?
Sam wychodzę z perfumowego nałogu po latach zbieractwa. W sumie już opadł mi entuzjazm, który do niedawna miałem. Przetestowałem większość mainstreamu i naprawdę sporą ilość niszy, ale z czasem zatraciłem, aż taka chęć poznawania nowych zapachów. Wiem, że są jeszcze setki albo i tysiące dobrych perfum, z którymi nie miałem styczności, ale co z tego? Walić to. Wybrałem sobie selektywnie swoje ulubione zapachy, głównie z mainstreamu i przy tym pozostaje. Szkoda kasy i czasu na szukanie promek, przeglądanie grupek, forów. Króliczka i tak się nie złapie i zawsze będzie uczucie pustki, a uświadomienie sobie tego może sporo pomóc. Zawsze się smieszkuje o tym perfumowym uzależnieniu, ale imo to jest zwykły zakupoholizm ukierunkowany konkretnie na perfumy. Jak ktoś sra pieniędzmi to nie ma sprawy, ale przeciętna osoba mogłaby lepiej wykorzystać kasę niż na kolejny flakon, który zaraz pójdzie w zapomnienie między pozostałymi 80.
Polecam przeczytać ten wpis:
https://roqfort666.blogspot.com/2018/08/perfumoholizm-nie-idzcie-ta-droga_22.html?m=1
@JohnnMiltom rzeczywiście można to nazwać zakupoholizmem, ale co dziwne u mnie objawia się to głównie w kategorii perfum.
@minaret mam dla ciebie złą wiadomość... Z przodu masz dużo miejsca ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@JohnnMiltom aż przejrzałem dekanty i wytypowałem jeszcze kilka do sprzedaży. No nie jest to normalne co robimy. Nic konkretnego też nie daje, oprócz frajdy. I spoko, jak sobie można pozwolić to dlaczego nie korzystać z życia. Tyle że można tą kasę i co najważniejsze ten czas przeznaczyć na lepsze rzeczy. A każdy wybór aby coś zrobić to jednocześnie wybór aby nie zrobić innych rzeczy. I trzeba pomyśleć czy czytanie recenzji i gonienie króliczka to jest to na co chcemy nasz czas poświęcać.
@minaret ja poszedłem w tą samą stronę w kwestii ograniczenia miejsca, mam jedną szufladę i pół drugiej i więcej miejsca nie chce robić na flakony. Teraz, jeżeli chce coś kupić nowego to tak jak mówisz, trzeba sprzedać jakiś stary flakon. Na początku było ciężko, bo zawsze coś nowego, fajnego się pojawiało na horyzoncie, ale to właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że chyba mam problem i zmierza to do uzalezenienia. Każdemu polecam taka formę ograniczenia kolekcji, bo w tym naszym hobby można bardzo łatwo odpłynąć, tym bardziej, że zamówienie nowego flakonu to kilka kliknięć na stronie internetowej a nie jakaś daleka wycieczka do perfumerii.
Ja raz w miesiącu wracam do regału z perfumami i robię przegląd flakonów i dekantów. Zawsze coś się znajdzie czego można się pozbyć. Niedawno były to 3 półki, dziś zrobiłem przegląd i uzbierała się duża torba papierowa z anulino o zrobiły się 2. Do wystawienia jakieś 10-15 flakonów i ze 20 dekantów. Niestety tak jak już zostało napisane, są takie flakony, które mam ale ich nie używam (głównie dlatego, że to np. unikaty) albo takie, które były zbyt drogie na codziennie bzikanie do roboty. Finalnie pozostaje przy jakimś znośnym tanim arabie lub czymś na tyle neutralnym dla otoczenia, a dla mnie finansowo.
@teetoo ja zawsze mam tak, że perfumy po jakimś czasie zaczynają mi się nudzić, nawet nie chce mi się nimi psikać. Jakiś czas to potrwa, a później znowu zajawka. Właśnie od jakiegoś czasu przechodzę tę fazę znudzenia
Przez to też przesunęła mi się granica "normalnej" ceny, bo jak zaczynałem, to 400 zł za smroda to była kosmiczna cena, ale widząc ludzi kupujących smrody po 1-2k zł nagle sobie zaczałem zdawać sprawę, że "kurde, te 400 zł to nie tak dużo".
Zaloguj się aby komentować