Pamiętam jak dziś. Studia, czas pisania inżynierki, wakacje. Chciałem pójść na staż do jednej firmy (nazwy nie zdradzę - software house) aby nauczyć się roboty. Problem w tym że musiałem dojeżdżać. Samochód trzeba za coś zatankować no i coś zjeść. Powiedzieli że chętnie mnie przyjmą. Kiedy zapytałem czy dadzą mi na tym stażu chociaż 300pln za paliwo to powiedzieli że nie ma takiej opcji.
Wybrałem wyjazd do UK na 2 miechy i robote przy myciu samochodów. Napisałem inżynierkę, zarobiłem hajs na robocie zupełnie nie związanej z moimi studiami i zobaczyłem trochę świata.
Zaloguj się aby komentować