Gracior póki jeździł to nie było problemów, ale jak się zaczęły to tydzień w tydzień coś.
Dwa tygodnie temu opona.
Tydzień temu chłodnica.
Dziś opona. Całe szczęście znajomy jechał do pracy, dzięki czemu wymieniliśmy koło w pięć minut, a nie 20.
Temat chłodnicy strasznie nakręcił ojca, co spowodowało, że już następnego dnia grat znów jeździł.
Chłodnica dostatła strzała na łączeniu z dolną ,,rurą", sprawiając, iż łączenie oderwało się.
W ogóle dhl mnie zaskoczył, bo w mniej niż dobę dostarczył część.
Sama chłodnica droga nie była, za to nie była też najlepszej jakości xd ZARAZ CHINY bym powiedział xd.
Ojciec przeżył terapię szokową, co było dobre. Otóż od dłuższego czasu zamawiał chłam z temu. I chciał ten chłam przy naprawie użyć. Ale się nie dało. Jakość ZARAZ CHINY sprawiała, że gównolit pękał na samą myśl o pracy.
Myślę, że bez klucza Milwaukee nie dalibyśmy rady. Wiem, że to przepłacona marka, która robi wszystko, byś nie naprawił ich sprzętu, ale póki działa to robi robotę.
Cała naprawa wyniosła 90 zł i sześć godzin życia. Przy okazji wymieniliśmy pasek, bo piszczał okrutnie (bez 9 zębów to niedziwne xd)
Gdybym miał go stawiać do mechanika to raczej już by stał w hucie.
I tak to jest z tymi graciorami, zawsze coś, jak nie jeden to drugi. W czarnym muszę tłumik wymienić, bo się na śniegu przetarł, ale nie chce mi się okrutnie. 100 metrów do brata, a wydaje się jakby 1000 km xd
Może więcej zdjęć po 15, bo robiłem je oneplusem, a on w domu leży
#pracbaza #lesnapracbaza #samochody
