#gownowpis #medycyna
Zbliża się wiosna zatem jak co roku będzie wysyp newsów alarmistycznych, filmów tematycznych, kampanii informacyjnych ministerstwa zdrowia na temat KLESCZY i chorób przez nie przenoszonych i jak to nie trzeba się badać i szczepić.
No to opowiem wam historię dla przestrogi. Jestem 3 tydzień na antybiotykoterapii.
Zaczęło się od tego, że byłem bardzo zmęczony i pojawiły się bóle w stawach tylko jednej nogi, włącznie ze stopą. Jakaś opuchlizna palców tej kończyny itp. ogólnie samopoczucie do dupska. Problemy z koncentracją i pamięcią.
No to na maraton lekarski. Zlecone badania. Najpierw oczywiście pierwsze podejrzenia, dna moczanowa.
No nie.
Później reumatoidalne zapalenia.
Też nie.
Szeregi innych badań, w tym nierefundowanych, które mogłem opcjonalnie zrobić jeśli mnie stać. No to zrobiłem.
Najpierw wyszło, że mogę mieć chorobę autoimmunologiczną gdyż wykryto podwyższone badanie ANA.
Na szczęście lekarka jeszcze na koniec zaleciła zrobić badanie na boreliozę (oczywiście odpłatne).
Bang! Pozytywne.
Borelioza dała fałszywie podwyższony wynik na autoimmunologię (tak, te dwa badania mogą się fałszować wzajemnie, zależnie które schorzenie masz)
Oczywiście to nie koniec bo trzeba zrobić jeszcze badania potwierdzenia.
No i teraz przechodzimy do sedna.
Jak na to, że mamy coraz większy problem z populacja kleszczy i kampanię, które pieją jak to nie trzeba uważać to w praktyce, diagnostyka i walka z w sumie uleczalnym zakażeniem wcale nie jest taka łatwa.
Jak nie masz kasy, dużo motywacji i trochę szczęścia to możesz się bujać z boreliozą długo. A jak wiadomo, im dłużej tym gorzej dla tego zakażenia.
Po pierwsze, podstawowe badania pierwszego rzutu nie są refundowane więc wiele osób może się odbić już na początku.
Po drugie, lekarzy chorób zakaźnych jest bardzo mało a kolejki do poradni tej specjalizacji są gigantyczne nawet w czwartym mieście w Polsce. (Inne specjalizacje nie mogą cię leczyć w takim przypadku, musisz do zakaźnika)
Zatem po 2 miesiącach diagnostyki oraz wydaniu ponad 1000zl na badania oraz prywatne wizyty mogę sobie w końcu w spokoju brać starą, dobrą doksycyklinę.
Na szczęście pomaga..
Zatem jak coś wam dolega ale nie wiadomo co to machnijcie sobie to badanie dla pewności.
PS. Nie miałem rumienia, nie widziałem aby ugryzł mnie kleszcz nie latam po lasach i używam permetryny jak robię w ogrodzie. Zakażenie było stare.
