Dziś był i w zasadzie dalej jest, dobry dzień. Jak na prokrastynatora ogarnąłem go całkiem nieźle.
Z samego rana zostałem wraz z kotami pozostawiony przez małżonkę na pastę losu, gdyż
ta ochoczo pojechała w delegację. Ja zaś zacząłem kilkudniową walkę o przetrwanie (wraz z kotami).
Jako że wstałem z rana, to zacząłem od rzeczy ważnych, czyli poklikania w swoją gierkę.
Kiedy zrobiłem już w niej co było do zrobienia, postanowiłem że warto ruszyć się z domu. Cały na biało wjechał zatem spacer. Kierunek: pobliski las.
Cel: nie zgrzybieć w domu i porobić trochę kroków.
Równocześnie zastanawiałem się nad dalszymi krokami, Kusiło mnie wzięcie pizzy z foodsi, a dodatkowo skoczenie po nią autem, co by ćwiczyć się w jeździe. Finalnie kupiłem dwie paczki, będę miał na dziś oraz na jutro - taktyk!
Czekając na okno odbioru z foodsi, obejrzałem sobie film polecany przez @kubex_to_ja.
W międzyczasie oczywiście pielęgnowanie kotów, szamka pod pyszczki, dziadek klozetowy kuwetowy mode on i takie tam.
Znalazł się czas nawet na podlanie kwiatów i wysłanie paru maili związanych z robotą - tym samym finalizując pewne tematy.
W końcu przyszedł czas na meczyk, po którego pierwszej połowie ruszyłem do garażu, a z niego po odbiór pizzki swoją furą.
Taki plan sprawił przy okazji, że do tego momentu trzymałem się z dala od piwerka.
Na to przyjdzie czas kiedy zacznie się drugi mecz., który zamierzam oglądać - z mniejszą bądź większą uwagą.
#czujedobrzeczlowiek #gownowpis #zyciejestdobre




