Dyskusja użytkownika ERH
Dzień dobry!
Trochę mnie tu nie było a sporo się strzelecko u mnie działo. Niestrzelecko zresztą też! Ale ja nie o tym. Dwie najważniejsze sprawy: kupiłem strzelbę (IŻ-12) i brałem udział w swoich pierwszych zawodach w formule IPSC.
Co do strzelby, to jest świetna i uważam, że to bardzo dobrze wydane 450 zł, ale ona doczeka się własnego wpisu. Dziś chciałbym się skupić na tym drugim tj. zawodach IPSC lvl 1.
Do samych zawodów czy ich organizacji nie mam absolutnie nic, ale muszę powiedzieć, że sama formuła IPSC i entourage totalnie do mnie nie trafiają. Ale może od pozytywów - tory bardzo fajne i wymagające. Różne cele, różne odległości, które wymuszają też mniej standardowe postawy - cele ukazujące się czy "no shoot'y", no coś naprawdę fajnego, co na standardowej wizycie na strzelnicy jest rzadkością. Oczywiście generalizuje, bo nie raz i nie dwa udało mi się wstrzelić w pustą strzelnicę, gdzie mogłem sam ustawić sobie cele wedle uznania. Ale tutaj dochodzimy do tego, co mi się niestety nie podobało. Otóż... zawodnicy i cała koncepcja tego sportu jako taka do mnie nie przemawia.
Liczenie kroków, planowanie torów i wyścigi o atomowe części sekundy - to po prostu nie jest dla mnie. Wywodzę się po prostu z innych strzelań i rozbijanie całego przebiegu na dokładne punkty, w których należy zmienić magazynek (w tym wyrzucanie załadowanych magazynków), wspomniane liczenie kroków czy nawet wykorzystywany sprzęt. Nie trafia to do mnie. Wieszaki zamiast standardowych kabur, magnetyczne ładownice na magazynki i oczywiście broń dokręcona do takich wartości, że może zakrawać wręcz o niebezpieczeństwo. No to po prostu nie dla mnie. Tutaj mała uwaga. Tak, wiem, że to sport i tak ma być - po prostu spusty są tak delikatne, że dla mnie jest to aż przesadą.
Co do zawodników, to przeszkadzało mi wszechobecne gadżeciarstwo i pewne mitologie, gdzie krążyła opinia, że bez klamki za XX tysięcy nie da się strzelić w tarczę. Ewidentnie ich broń poza czysto sportowym przeznaczeniem była też oznaką statusu. Dało się wyraźnie wyczuć bucostwo. Oczywiście nie wśród wszystkich, a ja teraz ordynarnie generalizuje, ale takie odniosłem wrażenie.
Co do mnie i moich wyników - w mojej grupie wiekowej i sprzętowej uplasowałem się mniej więcej w połowie stawki, co uważam za duży sukces. Startowałem z Canikiem TP9 SFx mod. 2, w czasie przebiegów skupiłem się na celności, jednak kosztem prędkości pokonywania toru. Strzelanie dynamiczne to bardzo fajna sprawa, jednak formuła IPSC nie jest dla mnie, ale hej, kto powiedział, że to koniec zawodów w ogóle. Mamy jeszcze IDPA, PIRO, 2/3GUN czy bardziej taktyczne zawody jak Lekka Piechota. No cóż, wszystko przede mną.
Arte et Marte!
#strzelectwo #bron #strzelectwodynamiczne #ipsc