Dzień dobry się z państwem, z tej strony manat, a to jest druga już recenzja Faber-Castell Grip.


Dokładnie to krótki dodatek i recykling poprzedniej. Z nowych rzeczy, które mam do powiedzenia, to że jest to najlepiej odbierane pióra na trzecim już hejtopiwo. Ten egzemplarz, tym razem szary, nadal za⁎⁎⁎⁎sty, chociaż mniej wybacza pisanie pod niewłaściwym kątem i trochę wtedy drapie. Ale jak się trzyma poprawnie, to tak samo za⁎⁎⁎⁎sty.


Nie jest może tak tani, jak rekordowo tani Grip pewnego użytkownika, ale nadal niecałe 6 dych. Za te pieniądze ty chyba najlepsze pióro na rynku, może walcząc z kakuno, ale nie wiem, bo mnie odparowuje.


Faber-Castell Grip to pióro inspirowane ich bardzo popularnymi i bardzo charakterystycznymi ołówkami. Oba te mazidła mają na sobie kropki - ołówek żeby się lepiej trzymało, pióro żeby nawiązać do ołówka. Klasycznych rozmiarów pióro z profilowaną, trójkątną sekcją, jak to często bywa w tańszych piórach, które mimo wszystko docelowo mają trafić do dzieci. Ale że ci idioci nawet tego nie sprawdzają, to trafiło do mnie.

Stalówka klasyczna Faber-Castella, rozmiar M pisze jak M, jest średnia. Również jak to w przypadku Faber-Castella bywa stalówka deje lekki feedback, takie uczucie szurania po papierze. Nie jest to jeszcze "drapanie" bo papierowi absolutie nic się nie dzieje, jest to po prostu szuranie. Ale tak miało być, taki był scenariusz. Ale za to jak to stalówka Faber-Castella - jest zdobiona logiem marki, kropeczkami i jest bardzo ładna.

Nie jest to najpiękniejsze pióro świata, ale nawiązanie do innego produktu marki jest bardzo fajnym zabiegiem według mnie, a że kosztuje między 40 (jaskrawo różowe) a 78 złotych z kilkoma modelami oscylującymi na poziomie 54, to wziąłem sobie "do smarta"

Tyle ode mnie!

#piorawieczne

9ad2757b-83d1-45f8-b29e-7d544c0233fe
Rozpierpapierduchacz userbar

Komentarze (3)

Zaloguj się aby komentować