opuszczanie barier i tarcz
Latami pięśćmi się lałem,
skowytu nasłuchiwałem,
by poczuć resztę swej mocy,
oddając ostatnie tazosy.
Teraz; po latach gdy naprzeciw niej staję,
nagi, lecz ranami zakryty
uważając że za mało jej daję,
choć granica to same doktryny.
Każdy mój ruch wielkości jej udziela
co bym nie robił i co bym nie myślał,
bom niegdyś się bił; tak za raną
- wił się gil, obrudzony i paskudny
to szczery i prawdziwy
mocami natchniony
do życia powołany
i miłości spragniony.
Stąd pozycja rozpłaczu,
rozkroku i zimowego twarogu,
wijącego się gila; za ranami,
i między nami skrytego.
Nie potrafię wprost
a tych doktryn mam już dość
ale nie mogę
to wszystko, ten taniec
tylko na to mnie stać...
By gil się wił
ps
błędy zostały użyte celowo
#tworczoscwlasna #glosotchlani #zafirewallem #wiersze
