opuszczanie barier i tarcz


Latami pięśćmi się lałem,

skowytu nasłuchiwałem,

by poczuć resztę swej mocy,

oddając ostatnie tazosy.

Teraz; po latach gdy naprzeciw niej staję,

nagi, lecz ranami zakryty

uważając że za mało jej daję,

choć granica to same doktryny.


Każdy mój ruch wielkości jej udziela

co bym nie robił i co bym nie myślał,

bom niegdyś się bił; tak za raną

- wił się gil, obrudzony i paskudny

to szczery i prawdziwy

mocami natchniony

do życia powołany

i miłości spragniony.


Stąd pozycja rozpłaczu,

rozkroku i zimowego twarogu,

wijącego się gila; za ranami,

i między nami skrytego.


Nie potrafię wprost

a tych doktryn mam już dość

ale nie mogę

to wszystko, ten taniec

tylko na to mnie stać...


By gil się wił


ps
błędy zostały użyte celowo

#tworczoscwlasna #glosotchlani #zafirewallem #wiersze

4690b84e-0f6b-474f-8f5a-118ad011040d

Komentarze (1)

Zaloguj się aby komentować