– Co Pan tak tu stoi, na tym słońcu?
– Stoję i myślę.
– A o czym Pan myśli?
– Ile czasu mam tu stać, żeby dostać dzienną dawkę witaminy D.
– To aż tyle liczenia wymaga?
– To zależy.
– Od czego?
– Od szerokości geograficznej, zachmurzenia, pory roku, SPF-u, wieku, karnacji…
– Czyli nie odpoczywa Pan, tylko prowadzi badania terenowe?
– W pewnym sensie.
– I jakie są wyniki badań?
– Według internetu piętnaście minut.
– To chyba dobrze?
– Problem w tym, że piętnaście minut temu internet twierdził też, że kawa szkodzi.
– A teraz?
– Teraz podobno wydłuża życie.
– To może usiądzie Pan w cieniu i wypije kawę.
– Nie mogę.
– Dlaczego?
– Bo wtedy nie będę wiedział, czy żyję dłużej dzięki kawie, czy krócej przez brak witaminy D.
– Ciężkie życie.
– Zwłaszcza w Polsce. Tu człowiek przez pół roku tęskni za słońcem, a jak już wyjdzie, to nie wie, czy się opala, czy smaży.
– To może już Pan sobie pójdzie?
– Jeszcze minutę.
– Skąd Pan wie?
– Bo właśnie przestałem się zastanawiać nad witaminą D i zacząłem myśleć o kebabie. To znaczy, że organizm uznał temat za zamknięty.
#gownowpis