#chujwieco #alkoholizm #ender
Właśnie wróciłem spizgany bo na zewnątrz -14*C. Nie udało się zrealizować gruza. Jump starter nie pomógł. Przesmarowalem już wszystkie uszczelki wazeliną. Tak samo jak ostatnio, a z drzwiami kierowcy walka trwała dalej.
Samochód stoi obok garażu. Kilka miesięcy wcześniej kupiłem sobie przedłużacz bębnowy. Jak się nie mylę 20m. Robi robotę. To już było planowane wcześniej żeby dosięgnął.
Na dzień dobry po wielu próbach siłowych wjechała farelka. Maska odpuściła. Trzeba ją wyczyścić i na nowo nasmarować. W sensie sam zamek, bo uszczelki już są po wazelinie.
Pomimo dociągnięte go prądu prostownik dalej nie ładował aku. Prąd pokazywał 1,5A i to poszło wszędzie ale na pewno nie w akumulator 80AmH. Prąd ładowania powinien wynosić 1/10 tego. Czyli jakieś ok 8 Amperów i powoli spadać.
No nic. Walczymy dalej. Prostownik z czasów PRL, ale z regulatorem i nie do zajebania. Kable - do wymiany. Trzeba będzie jeszcze zmierzyć napięcie na aku i prąd ładowania. Gdzieś mi 1,5A ucieka. A Aku się kompletnie nie ładuje, bo nawet kontrolek nie podświetla.
Jest nowy. Więc plan na jutro poza obiadem jest taki, żeby go wyjąć i bezpośrednio podłączyć pod prostownik. Zbadamy prąd, napięcie.
Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale szanse na to że aku padnie w rok są wysoce mało prawdopodobne...