#chill #ender
Pogoda sfolgowała na wschodnich rubieżach mazowieckiego. Siedzę sobie jak księciunio na balkonie z girami w misce zimnej wody. Palę papieros, słucham muzyki i jest totalny chill.
Chwilę wcześniej mijałem się z somsiadką, która wygląda jak milion dolarów, której chciałem powiedzieć komplement. Powstrzymałem się. Bo to mogło wyglądać creepy.
Wróciłem do domu, ogarnąłem się chwilę po powrocie i chill.