Hejto.pl

Komentarze (5)

@bscoop Altern-8 to klasyka ale z tym "zepsuciem przez Niemców” to nie do końca bym się zgodził bo to ciekawa historia 🙂

UK i Niemcy po prostu inaczej zinterpretowały to, co przyszło z Detroit. UK poszło bardziej w rave, hardcore, jungle i breakbeaty, a Berlin po upadku Muru zakochał się w surowym detroit techno.

To właśnie Niemcy dali wtedy producentom z Detroit drugi dom, bo w USA mało kto jeszcze rozumiał tę muzykę i mało kto słuchał.

Po zamknięciu klubu UFO ekipa otworzyła w 1991 Tresor w opuszczonym skarbcu bankowym i zaczęła wydawać ludzi z Underground Resistance. Pierwszym wydaniem Tresora był projekt X-101 (Mills, Banks i Hood) potem m.in. Waveform Transmission Jeffa Millsa.

Do tego 3MB (Moritz von Oswald i Thomas Fehlmann) nagrywali z Juanem Atkinsem, a Maurizio praktycznie stworzył fundamenty dub techno. Więc Niemcy nie zepsuli techno, oni pomogli przetrwać tej muzyce w najbardziej surowej formie.

A UK i Berlin po prostu rozwinęły ją w dwóch różnych kierunkach co wyszło elektronice na dobre i to nie tylko w Europie 😉

@Zyxx z tym moim komentarzem nie byłem tak na serio, ale mimo to trzymam się opinii, że Techno przed i po 1991 to praktycznie 2 odrębne gatunki.
80sowe Techno z Detroit to w zasadzie eksperymentalna muzyka taneczna, kładąca duży nacisk na atmosferę, a jej niemiecka kontynuacja to bardziej konglomerat 3 różnych gatunków. Od poprzednika najbardziej go odróżnia szybki, surowy i energiczny rytm (ja tu widzę znaczący wpływ popularności Chicagowskiego Acid House'u) i minimalizm + agresywniejsza paleta brzmień zaczerpnięta z EBM (ten styl był bardzo popularny w RFN-owskich klubach na przełomie lat 80/90). Z Detroit pozostało zamiłowanie do budowania atmosfery, ale ona już nie była stawiana na najważniejszym miejscu, a przez wpływy EBM jej charakter stał się o wiele mroczniejszy, surowszy i mniej subtelny. No i samą strukturę utworu często zaczęto opierać o hook zapętlony przez całą długość jego trwania (najbardziej charakterystyczna cecha z którą Techno jest przez stereotypowego Kowalskiego kojarzone).

Te zmiany także nie ominęły Djów-producentów z Detroit (dzięki za przypomnienie o ich twórczości), którzy doskonale zdawali sobie sprawę z popularności ich muzyki po 2giej stronie Atlantyku i również zaczęli wprowadzać do swojej muzyki agresywniejszy sound design. Ich późniejszą twórczość również oceniam jako oddzielny podgatunek (słuchając podcast z którymś z weteranów, był to albo Mills albo Saunderson, dowiedziałem się, że dopiero wtedy pojawiło się określenie Detroit Techno - jako reakcja na rosnącą dominację niemieckiej sceny).

Singiel od Altern8 który tutaj wrzuciłem, jak i inne utwory z krótko trwającego stylu UK Bleep, był jednym z przykładów transplantacji Techno na europejskiej scenie klubowej u progu lat 90 (natrafiłem też na kilka podobnie brzmiących EP-ek z Belgii). Ten styl nie był "skażony" elementami innych elektronicznych gatunków i tworzono go z podobnym eksperymentalnym podejściem co oryginał. Jestem pewien, że w dużej części z niego rozwinął się styl Ambient Techno a następnie scena IDM (którą przez swoją eksperymentalność uważam jako bliższą źródłu niż większość podgatunków Techno powstałych po roku 1991).

@bscoop szacun za tak merytoryczną odpowiedź, bardzo mnie cieszy, że wreszcie można z kimś pogadać na takim poziomie 🙂 Genialnie to rozpisałeś, masz absolutną rację z tym podziałem na techno "przed i po 1991" i dorzuceniem do tego EBM-u.

Kluby we Frankfurcie i tamtejsza scena mocno czerpały z Front 242 czy Nitzer Ebb, stąd brał się ten surowy, wręcz "wojskowy rygor" który potem połączył się z kwasami z Chicago i kosmicznym Detroit. To prawda, że niemieckie podejście zabrało techno trochę tej pierwotnej, detroitowej "duszy" i przestrzeni na rzecz hipnotycznego, zapętlonego rygoru (ten nieszczęsny, stereotypowy "hook dla Kowalskiego" jak to nazwałeś) ale to właśnie ta zmiana pozwoliła na totalną rewolucję w sound designie.

Nawet samo Detroit (jak Underground Resistance czy potem Jeff Mills solo) musiało podkręcić tempo i agresję, żeby nadążyć za zmianami na europejskiej scenie.

Co do UK Bleep - pełna zgoda. To było czyste nieskażone komercją przeniesienie techno na europejską scenę, z którego potem rozwinął się eksperymentalny IDM i wczesne ambient techno od Warp Records (Aphex Twin, Autechre).

Moim zdaniem wizerunek techno mocno zepsuły późniejsze, komercyjne projekty typu euro-dance, hard-dance czy hands up z lat 90. typu Scooter czy Brooklyn Bounce. Niemieccy producenci komercyjni zauważyli wtedy, że na elektronice można zarobić miliony i zaczęli masowo pchać to do radia, TV i na wielkie dyskoteki, a media niesłusznie wrzuciły wszystko do jednego worka z napisem "techno". Podobnie było m.in. w Holandii i Belgii.

W UK z kolei ten mocny bit i proste melodie zaczęto nazywać hard house, a potem prześmiewczo "stupid house". (Nie wiem bo nie zagłębiałem się w to jak to wyglądało w innych krajach) Kiedy to dotarło do Polski, narodziła się cała ta era "vixy" białych rękawiczek i gwizdków - początki Manieczek, a potem pierwsze festiwale Sunrise.

Ludzie potocznie mówili na to "techno" i "techniawki" (co z perspektywy czasu było niezłym wstydem, hehe). Dopiero z czasem zaczęto to przemianowywać na trance, bo ludziom pewnie znudził się już ten stupid-house'owy i vixowy klimat.

Ale to właśnie to zjawisko zepsuło wizerunek gatunku w oczach masowego odbiorcy, choć z prawdziwym techno z Detroit nie miało to już nic wspólnego.

Co najciekawsze, dzisiaj po około 30 latach, mamy powtórkę z rozrywki. To, co teraz masowo nazywa się "hard techno" to w zasadzie stary hardcore, gabber i rave zmiksowany z szybkimi, prostymi melodiami wpadającymi w ucho (czyli taki neorave / neogabber). Z kolei w wolniejszych tempach media też błędnie wciskają metkę "techno" rzeczom, które są zwykłym dancem z prostą melodią, w Niemczech prześmiewczo nazywa się to wręcz "szlagier techno". Ogólnie: TikTok techno i business techno robione pod wielkie festiwale.

To samo dzieje się w house - moda na slap house sprawiła, że ludzie nazywają to deep housem "bo takie nazwy się sprzedają" z którym ta muzyka nie ma kompletnie nic wspólnego. Oj dużo by o tym pisać wszystkim...

Ale się rozpisałem, hehe. Wracając jednak do Twojego komentarza - jeśli o to chodzi, to pełna zgoda. Super pogadać z kimś, kto tak szeroko widzi tę ewolucję i rozumie, że to nie była "zwykła rąbanka", tylko potężne krzyżowanie się gatunków na przełomie dekad 🙂

Piszę sobie też powoli m.in. o historii techno i house'u od samych początków i o tym, jak ja to widzę. To będzie wersja w skrócie, bo nie chcę pisać książki (pewnie i tak pominę wiele rzeczy) ale i tak pewnie wyjdzie z tego kilkanaście części. Jak coś tam źle napiszę, to będziesz mnie poprawiał i najwyżej to dopracujemy, hehe 😉 Ale to za jakiś czas, bo wcześniej planuję wrzucić tutaj inne rzeczy, które powoli kończę.

@Zyxx elektronika z przełomu lat 80. i 90. to tak ogółem moja ulubiona domena, ale w wielu miejscach moja wiedza tej sceny jest jeszcze nieco wybiórcza (twoje wzmianki o kolaboracji Atkinsa i Fowlksa z Tresorem mocno mi o tym przypomniały). Interesuje mnie też cała otoczka tej ery, włącznie z tym w jaki sposób muzykę wtedy nagrywano, i jakich wtedy używano sprzętów (parę gratów nawet mi się udało uszczknąć z allegro w ostatnich latach:)


>To, co teraz masowo nazywa się "hard techno" to w zasadzie stary hardcore, gabber i rave zmiksowany z szybkimi, prostymi melodiami wpadającymi w ucho (czyli taki neorave / neogabber).

Na facebooku obserwuję lokalną grupę z eventami klubowymi. Przy imprezach Techno ostro łapie mnie żenada kiedy widzę flyery z profesjonalnie wykonanymi zdjęciami "wschodzących" Dj-ów, którzy bardziej wyglądają jakby urwali się prosto z pokazu mody. Ostro to kontrastuje z moim wyobrażeniami jak wyglądała scena Techno w latach 90 i 2000 (rocznik 87 here).

@bscoop dokładnie tak jak piszesz, to co obserwujesz to idealne podsumowanie tego, co się teraz dzieje. Słowo "techno” znowu stało się modne, a najlepiej jak dorzuci się obok niego "underground”. Wiele osób biega na te imprezy tylko po to, żeby poczuć ten rzekomy "underground” myśląc, że dotarli do czegoś wyjątkowego. Prawda jest taka, że dzisiaj na tym robi się potężne pieniądze. Ludzie od marketingu i media opisują tę muzyczną papkę jako techno czy hard techno, a młodzież oraz osoby mniej obeznane wierzą w to. Są przekonane, że zaliczają gruby rave techno i ten "underground” na którym o dziwo bawią się tysiące osób, a nie garstka, hehe.

Teraz na dodatek modne stało się wykorzystywanie ciemnych pomieszczeń i czerwonych świateł, żeby wmówić ludziom, że to klimat industrialny. Z prawdziwym industrialem nie ma to nic wspólnego - to zwykła pozorowana moda. Najgorsze, że ci nowi DJ-e opowiadają, że grają techno, industrial czy hard, co jest kompletną bzdurą. Chodzi mi po prostu o prawdę, niech szczerze mówią co robią, co grają. Bo co to za DJ czy producent, który twierdzi, że tworzy dany gatunek, a rzeczywistość jest zupełnie inna? To znaczy, że albo nie ma pojęcia co robi, albo celowo oszukuje ludzi dla zysku.

Wracając do ludzi, którzy tego słuchają - myślą że to techno, a tak naprawdę słuchają neonowego neogabberu czy neorave'u, który z prawdziwym techno nie ma nic wspólnego. Najbardziej boli to, że dla szybkiej kasy i wyświetleń pod te trendy zaczynają się naginać producenci, którzy jeszcze jakiś czas temu robili świetną, ambitną muzykę. Stracili szacunek i starych fanów, ale zyskali 10 razy więcej nowych i mnóstwo kasy. Na szczęście jest jeszcze wielu twórców (i sporo nowych, świeżych projektów) którzy nie idą na te kompromisy - robią muzykę sercem, a nie pod festiwalowe algorytmy. Czytałem właśnie na dniach wywiad z Dave'em Clarke'em na muno.pl ("To koniec ery DJów” - polecam:

https://share.google/mxqQBqgMR9LvHpckQ

Gość patrzy na tę scenę w bardzo ciekawy sposób, i szuka muzyki w bardzo podobny sposób do mnie, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Co do grup na Facebooku... też na kilku byłem. Jak zobaczyłem ten poziom ignorancji, te opisy i reklamowane imprezy, to uciekłem stamtąd tak szybko, jak to możliwe. Szkoda zdrowia na czytanie tych bzdur, hehe. Szacun za wyłapanie sprzętów z Allegro, klimat tamtych lat i sprzętowe podejście do produkcji to było coś pięknego. Co do wiedzy ja też nie wiem wszystkiego, nie jestem alfą i omegą, ale szukam, czytam, a mój rocznik to 77.

Zaloguj się aby komentować