A tu wpis Zachara Prilepina. Nie jakiegoś tam opozycjonisty czy proukraińskiego działacza tylko weterana dwóch wojen czeczeńśkich, napaści na Ukrainę w 2014 a później dziennikarz i deputowany rosyjskiego parlamentu.



Pisze o tym, że celem wojny już nie jest wygrana. O tym, że na tyłach mają coraz więcej wrogów. Kpi z rosyjskiej propagandy o narkomanie Zeleńśkim, upadku Europy. Jeszcze raz "Z PATRIOTA" a nie jakiś tam proukraiński bloger





Przetłumaczyłem niżej



=================



Wczoraj przysłano mi wiele życzeń i często pojawiała się w nich fraza: „Życzę powrotu ze Zwycięstwem!”.



Mam nadzieję, że ludzie wypowiadają ją w celach rytualnych, a nie na poważnie.



Rzecz nawet nie w tym, że Rosja nie potrafi na razie wygrać. Rzecz w tym, że w ogóle nie mamy takiego celu. Nie wybieramy się do Kijowa i nie wybieramy się do Odessy. Zatem nie będzie ani demilitaryzacji, ani denazyfikacji.



Aby zrealizować jeśli nie wszystkie, to chociaż część zadań SWO, kraj musi ulec zasadniczej zmianie.



Wczoraj ktoś mi też napisał: „Pokazują Django w telewizji! Nie jest tak źle!”.



Cóż, jeśli efektem naszych osiągnięć jest to, że po 4 latach wojny w święto pokazano Django i zespół Zweroboj – to tak. Zgadza się.



Co do zasadniczych zmian w kraju – one, o ile widzę, też nie są w planach. Albo postępują tak wolno, że ten ruch jest prawie niedostrzegalny.



Ale to, co najbardziej mnie boli: kraj utracił tego ducha jedności, który panował, mimo wszystkich niepowodzeń, w 2022 roku.



Dosłownie zmuszono nas do mówienia nie o przyjaźni narodów i nie o wielkości narodowej historii, nie o nowych formach świata bez zachodniego dyktatu i nie o Globalnym Południu, ale o „kiszłakach”, „mumii”, „przeklętych lewakach”, „potrzebie muzeum Gułagu”, „ohydzie eurazjatyzmu”, „odwołaniu Maslenicy” i innych bzdurach.



Co więcej, takie tematy są nieustannie dostarczane z zewnątrz: nasi wrogowie mają świetną wyobraźnię. Z jednej strony lecą drony, z drugiej – te wrzutki informacyjne, nikomu do cholery niepotrzebne. Czy ktoś tu naprawdę myśli, że bez muzeum Gułagu, odwołania Maslenicy i bajek o mumii nie przetrwamy?



I tak posuwamy się na froncie zbyt wolno. A w dodatku na tyłach musimy bronić się przed tymi, którzy jeszcze wczoraj wydawali się naszymi rodakami.



I wreszcie: nikt nie zna ostatecznych planów kierownictwa. Nikt o nich nie informuje.



Jedyny plan, którego można się domyślać, to powrót do 2013 roku [od Aryo - 2013 rok czyli dyktatura prorosyjskiej marionetki w postaci Janukowycza] – bo przecież „wszystko było w porządku”.



Problem w tym, że jest to cel jeszcze bardziej nieosiągalny niż Kijów. Przy tym wszystkim, bracia i siostry, nie ma tu żadnego defetyzmu. Skoro jest jak jest – to tak musi być.

My również w tej sytuacji będziemy pracować, służyć, dowozić wyniki, uśmiechać się i wierzyć w daną przez Boga Ojczyznę.

Ale nie utraciliśmy przy tym prawa, by patrzeć na boki z szeroko otwartymi oczami.



Kraj i bez nas dysponuje gęstym sztabem politologów, którzy z pewnością opowiedzą, że satanistyczna Europa wkrótce upadnie, a „przeterminowany” [Zeleński] lada dzień umrze z przedawkowania kokainy.



Miejcie jednak na uwadze, że i za 4 lata będą o tym mówić równie przekonująco.



#aryocontent #rosja #wojna #ukraina

f00c2931-8e14-4cb6-8c59-bab92cc024fe
427ac8eb-695d-409d-81f8-399f560b623f
e0fa71ea-39a9-451f-b1c7-5fbf23666d48

Komentarze (2)

Zaloguj się aby komentować