A napisze to jako mój pierwszy wpis, nie wiem czy się będę udzielał nawet, ale temat #krwiodawstwo #swieta, bo chyba związane. Zachodzę dzisiaj chory do lekarza dwie minuty przed otwarciem rejestracji i standardowo pytam "kto pierwszy". Jakaś babcia, że ona, ja macham książeczką, że wchodzę pierwszy. Jakaś inna Pani, że ona też na książeczkę, to ja mówię proszę użyć. Otworzyli rejestrację babcia doskoczyła do okna (no nie będę się w nieuprzejmy sposób wbijał przed babcię). Pani z książeczką przede mnie i ma pretensje, że ona musi użyć książeczkę. No ja mówię, że problemu nie widzę, podczas tych trzech sekund pod ramieniem moim przeskakuje jakaś kobieta do rejestracji, że jak wy się kłócicie to ja pierwsza. My, że nie ma tak o, i Pani od książeczki ją wyciąga. W momencie gdy stałem tą minutę zanim się pani zarejestruje to zdążyłem usłyszeć z tyłu "Taki duży zdrowy chłop w kolejkę się wpycha, a dzieci muszą czekać". Zawołali mnie do drugiego okienka zarejestrowali od razu na tą samą godzinę, przyjął mnie lekarz. Ale powiem wam z 10 lat wchodzę z pierwszeństwem i prawie nigdy nikt głośno nie komentował. Raczej jestem zdziwiony niż narzekam. Jakiś klimat poświąteczny? Pasta o krwiodawstwie za raz dwa trzy...

Komentarze (2)

Mój lekarz rodzinny ma w bazie informację o krwiodawstwie. Jak dzwonię to wyświetla się o tym informacja i Pani rejestratorka proponuje mi absurdalne terminy. Ostatnio się pytała czy zdążę w 15 minut.

@100mph samo szczęście. Ja jak miałem podejrzenie wyrostka i dalem książeczkę to mnie Pani pielęgniarka w przychodni popychała między badaniami żebym zdążył u nich przed zamknięciem i do szpitala jak najszybciej z kompletem.

Zaloguj się aby komentować