82 + 1 = 83
Tytuł: Atelier Lulua: The Scion of Arland
Developer: Gust
Rok wydania: 2019
Gatunek: RPG
Użyta platforma: Switch
Ocena: 5/10
Kupiłem, bo była na promce i byłem ciekaw, czemu w tej serii jest tyle gier.
Generalnie poziom fabuły i postaci jest taki, jakiego można się spodziewać patrząc na dowolny screenshot. Ale jak się wyłączy dźwięk to nie przeszkadza w grze. System walki jest raczej nieskomplikowany, ale jest trochę grind, bo jednak, żeby pokonać bossa to trzeba mieć jakiś tam level wbity albo ogarnąć sobie dobre itemki. To że wszystkie strony konfliktu zadają małe obrażenia też nie pomaga.
To co tu jest dobrego? No, jest alchemia. Właściwie ten aspekt gry jest chyba bardziej rozbudowany niż cała reszta razem wzięta. Każdy przedmiot można stworzyć na milion różnych sposobów i w zależności od tego, jak sobie pobalansujemy możemy wyzwolić jakieś cechy przemiotu albo odziedziczyć ze składników. A zbieranie składników to kolejna zabawa. Mamy poradnik, gdzie jest wszystko elegancko napisane, gdzie co się da pozbierać i, w przeciwieństwie do innych tego typu gier, nawet rzadkie przedmioty wyskakują w miarę często. Do tego mamy jakieś wyzwania, które dają nam nagrody za stworzenie przedmiotu o konkretnych parametrach albo za inne aktywności. Jedyny mankament to, że pod koniec robi się pierdolnik, a gra za bardzo nie oferuje możliwości sprawnego poruszania się po liście przedmiotów (szczególnie brakuje sortowania alfabetycznego).
Ogólnie taki średniak, ale jak ktoś ma ochotę na zbieractwo to można pograć.
#gamesmeter #gry #anime
