Komentarze (2)

@Opornik Żadne retro, ta lampka jest jednocześnie błotnikiem, właściwy błotnik jest od widelca w tył do dołu, podoba mi się to rozwiązanie bo rzuca ładne światlo na drogę bez tego cienia koła jak to bywa w przypadku tych montowanych przy głowce ramy.

Jeśli chodzi o kolce to powiem tak, przód prowadzi się po prawie płaskim lodzie dobrze bez jakichś obaw o poślizg, tył jeszcze lepiej bo nacisk większy. Jeśli nie ma wyboi na drodze i podłużnych uskoków to jest baja, predzej na nogach się przewrócisz niż na rowerze. Sytuacja się zmienia kiedy wjedziesz w koleinę na polnej drodze, taką zmarzlinę z błota pośniegowego podlaną ostatnią gołoledzią, no wtedy trzeba szukać najniższego śladu by jechać bez przeszkód. Jeśli już dojedziesz do tej krawędzi koleiny to i tak nie ma tragedii, zdążyłem podnieść dupsko z siedzenia, podeprzeć się nogą, a rower nadal drapał krawędź i nie ślizgał sie w przeciwnym kierunku jak to zawsze bylo, kiedy konczylo się to gleborzutem. Teraz to już nie ma takiego strachu, naprawdę jestem pozytywnie zaskoczony.

Hamowanie na samym lodzie to w przednim kole slabo się odbywa, jest utrata przyczepności, lecz koło nie ześlizguje się natychmiast w bok, jest czas na odpuszczenie i korektę, tył hamuje nawet nawet, lepiej niż przód. Na zapruszonym sniegiem lodzie, jest lepiej, większa przyczepność o dziwo i nawet przod lepiej hamuje.

To takie moje spostrzeżenia po 4km jazdy w lesie i kilkunastu minutach jazdy po podwórzu.


Tak, wcześniej na zwykłych szosówkach jezdziłem, ale pierwsza styczniowa gołoledź wybiła mi z głowy by dalej tak jeździć, w sumie to nawet nie próbowałem

Zaloguj się aby komentować