164 wzrostu
110 na wadze
I jak ja mam normalnie żyć? #przegryw

164 wzrostu
110 na wadze
I jak ja mam normalnie żyć? #przegryw

@Bestia4wadowic Prawda. Chociaż "później zwolni" to bardziej kwestia kiedy jesteś już w pierwszej połówce prawidłowego BMI. Przy niskim BF organizm dosłownie domaga się jedzenia i czasami to chodzisz po ścianach z nerwów i stresu żeby tylko nie przekraczać kcal. Zjeżdżałem z prawie 100 do 60kg przy wzroście prawie 175. Powiem tak - bycie poniżej 65kg było świetne, fizycznie czułem się fantastycznie, byłem lekki, biegałem szybko, jeździłem rowerem jeszcze szybciej, a pływanie nie sprawiało trudności. Za to walka z psychiką to był codzienny poligon. Teraz ważę 70-74 od jakichś 3 lat. Trochę mi brzuch odstaje i nie chodzę w XS, ale za to o ile bardziej zrelaksowany psychicznie jestem to tylko ja wiem.
Ciągle próbuję wrócić gdzieś na poziom 68kg, ale nie jest to łatwe w momencie kiedy ma się rozkręcony do szaleństwa metabolizm w sezonie. Organizm po prostu potrzebuje kalorii i wartości odżywczych. Współpracowałem też z dietetykami sportowymi i oni też usilnie próbowali mnie utrzymać na 70kg+ tłumacząc, że nie jestem sportowcem wyczynowym i nie ma co się tak zajeżdżać.
Więc tak - zjechać nisko jest ciężko, ale nisko nie w takim kontekście w jakim Ci się wydaje. Ciężko jest w momencie kiedy oscylujesz na granicy niedowagi. W przypadku 170 na 160 to niestety na początku tracisz sporo wody, potem dopiero po jakimś czasie zaczyna się prawdziwe zrzucanie. Nastaw się na utratę nie więcej niż 2kg miesięcznie. Musisz zmienić swoje życie i przyzwyczajenia, zmiana wagi przyjdzie sama za tym. Nie traktuj tego jako wyzwania "schudnę do X i potem luz" bo "potem luz" znaczy, że wrócisz do swoich przyzwyczajeń i ciastków, no i szybko odbudujesz wagę.
@114011 dzięki za rady, ja strasznie przywalilem na wadze jak wyszedłem z wojska - tam się biegało, ćwiczyło, był jakiś ustalony harmonogram dnia. Po przejściu do cywila się rozwiodłem, doszedł stres, brak chęci do robienia czegokolwiek poza graniem w herosy i w ciągu dwóch lat z 90 doszedłem do 170kg. Tak trwałem w tej wadze przez kolejne 7 lat, ale w grudniu poczułem się fatalnie, trafiłem do szpitala i usłyszałem że miałem stan przedzawałowy, dodatkowo się okazało że mam przepuklinę i bezdech nocny... Trzeba się wziąć za siebie bo za chwilę zostawię kobietę z czwórka dzieci a sam pójdę do piachu
Zaloguj się aby komentować