Wziąłem balona nad Solinę. Urlop rodzinny z bombelkami, więc o dłuższym pływaniu nie było mowy
Wlazły do niego 4 osoby (2 dorosłych + bomble lvl 9 i 3), w granicy dopuszczalnego obciążenia - stabilnie, bezpiecznie, ale i ciasno i niewygodnie). Trzy wiosła, o ile załoga nie jest wyćwiczona w synchro ruchów (oczywiście, że nie była...) to przepis na chaos... kajak leciał, jak chciał
Kolejne podejście - ja i Lvl9. Tu już lepiej, bo lubi i zaczyna ogarniać temat (już dopytuje, jak wiosłować skrętnym wiosłem, powoli próbuje). Niestety, przy tratwie Giera złapała nas ulewa i silny wiatr. Sam bym poszedł dalej, ale z dzieckiem to nie byłby dobry pomysł. Dobiliśmy do wschodniego brzegu Cypla Werlas i postanowiliśmy lądem przetransportować się na brzeg zachodni (pomimo początkowych obiekcji co do nich, Opatrzności dziękuję, że miałem kółka transportowe - droga dłuższa niż mi się wydawało). Młoda trochę marudziła (czemu się nie dziwię) ale dzielnie dała radę. Po dotarciu na brzeg zachodni ulewa ustała i wiatr się uspokoił. Nawet córka odzyskała humor. Cali mokrzy dotarliśmy do domu. Młoda stwierdziła, że "było 20% fajnie, a 80% niefajnie" ale humor jej jednak wciąż dopisywał. Trasa to było raptem po wodzie ze 4 km i z 1,5 km "przenoski", no ale w deszczu ;) dla niej to była przygoda.
No i na koniec dzisiaj bliżej wieczora pojawiło się słońce, więc na szybko połynąłem sobie Małą Wyspę. Ktoś tam wypuścił króliki i pawie. Mam nadzieję, że w swoim geniuszu dowozi im tam paszę...
Na więcej pływania czasu na urlopie nie starczy, a żeby popływać tak na serio, to musiałbym tu zawitać sam. Może kiedyś...
Zupełnie bezinteresownie polecam domki typu Brda na Wyspie Energetyk (wygodne, o ile ktoś nie oczekuje wersalu). Cisza i spokój
#urlop #kajaki #solina #polanczyk



