Chyba pierwszy raz w życiu nie będę spóźniony ze zmianą opon i uniknę czekania w godzinnych kolejkach czy wstawania o 4 żeby pojechać w śniegu laczki zmieniać.
Wstępuję niniejszym do klubu #caloroczne i pozdrawiam leniwych
#motoryzacja #opony

Chyba pierwszy raz w życiu nie będę spóźniony ze zmianą opon i uniknę czekania w godzinnych kolejkach czy wstawania o 4 żeby pojechać w śniegu laczki zmieniać.
Wstępuję niniejszym do klubu #caloroczne i pozdrawiam leniwych
#motoryzacja #opony

Ja dwa lata temu kupiłem nalewane zimówki, zapłaciłem chyba 400zł za komplet.
Przyczepność bez zarzutu, nie miałem ani jednej nawet mgliście niebezpiecznej sytuacji, przez takie usypane spychaczami fałdy śniegu i błota, Touran 2.0 TDI 170km szedł jak jakieś offroadowe auto. Rano, zanim jeszcze pługi przejechały i niektóre dwupasmówki były z prawej strony rozjeżdżone, a z lewej zasypane, to ciśnąłem sobie normalnie lewym pasem i wymijałem całe sznurki aut wlokące się jeden za drugim - no bajka.
Z minusów - hałas taki, jakbym miał wszystkie łożyska wyjebane, opory toczenia znaczne, no i mimo ustawionej zbieżności, od nowości ciągnęło auto lekko w lewo. Minusem ostatecznym okazał się bombel na wewnętrznej stronie jednej opony, który ukazał się na wiosnę przy zmianie na letnie.
Kupiłem właśnei przed chwilą Kormorany Snow i w środę będę zmieniał.
Zaloguj się aby komentować