#perfumy
Sorry za spam, ale testuję po kolei. Trzeci jest Vi et armis Beaufort London. No to jest taka wędzona herbata z cytryną XD. Pan Beniowski pisał, że oddech kogoś kto wypił taką herbatę z nutą pomidorowych chrupek. Zgodzę się w 100%. XD też źle.
No i c⁎⁎j no i cześć. Iron Duke powoduje u mnie ślinotok i od razu wpadł do ulubionych, niestety te 3 przetestowane to potworki. Z tym że nie straszne potwory a potworki ze skrzywionym ryjem i mając je na sobie nie czułbym się jak hardcorowy fan niszy a jak dureń.
Kolejny wpadł Cuoium Orto Parisi. No to to jest Megamare ze skórą XD Taki sam chemol jak Megamare. Znam też Nudiflorum i faktycznie jest podobne, ale to skórzane Nudiflorum. Nudiflorum z kolei jest porównywane do Encelade i tutaj też jest podobieństwo ale znowu z dodatkiem skóry. Ergo Cuoium to taka kwaśna bardzo chemiczna skóra. Nie podoba mnie się bo akurat skórę bardzo lubię, mam dużo skórzanych zapachów i umiem rozróżnić dobry zapach skórzany od nieudanego. Ten jest nieudany. Spisuję markę Orto Parisi na straty bo wszystko to chemole skurwole. Megamare ma jeszcze trochę noszalności ale tak czy siak nie jest warty pieniędzy które za niego krzyczą.
Pozwolę sobie na jeszcze jeden wpis z recenzją T-rexa ale już nie mam miejsca. Chyba że jak mówił Qtefalix walnę na kolano bo wątpię, że prysznic da radę tym śmierdzielom.

