@prodigium
Uwaga - wysryw!
Oczywiście, że męczy, bo 8/10 testowanych perfum jest co najwyżej meh, a spora część to gnioty.
Testuję skrajnie wybiórczo, bo najgłośniej spamowane marki omijam szerokim łukiem. Wystarczy spojrzeć na ostatnich kilka premier: 44 flanker Cool Watera, 73 flanker Le Male i 17 Wanted (liczby wziąłem z d⁎⁎y, ale prawdopodobnie nie pomyliłem się o więcej niż 15%). Odcinanie kuponów w najczystszej postaci, a doszukiwanie się w nich jakichkolwiek akordów zbliżonych do naturalnych wymaga fantazji na poziomie 5 latka opowiadającego o kosmicznych dinozaurach ninja.
Amouage i Xerjoffy zaś uważam za niedorzecznie przereklamowane. Znaczną rolę gra zapewne specyfika nosa i własnych upodobań, bo obiektywnie testowane Xerjoffy nie były jakoś specjalnie złe (ok, Fiero był nawet dobry), ale jakoś nie mogę się z nimi dogadać i nie widzę w nich wartości artystycznych, a raczej taki trochę lepszy mainstream. Estetyka Amouage też jakoś nigdy do mnie nie trafiła, zaś ich późniejsze wynalazki są po prostu XD może gdyby wyszły pod szyldem np. Azzaro czy Montblanc w cenie 2zł/ml to ich jakość byłaby do zaakceptowania.
W arabskie nie bardzo chce się bawić, bo te tanie to ojapierdolęjaksięmożnapsikaćtakimgównem, a i mimo stabilnie chujowej jakości wcale nie są już tanie (250zł za asada XD).
Natomiast te drogie raz, że no faktycznie drogie, a dwa to animalny oud o bogatym aromacie kwiecistej łąki obsranej obficie przez starannie wyselekcjonowane bydło rasy mięsnej (wierz mi lub nie, ale bliskowschodni przyjaciele potrafią zapłacić majątek za krowy mięsne do własnego rytualnego uboju) nie aktywuje u mnie doznania przyjemności.
Zawsze jest nisza-nisza i tu nigdy nic nie wiadomo, bo zarówno można czasem trafić w dziesiątkę za 2zł/ml, ale równie dobrze można naciąć się na chemola o jakości kostki toaletowej w cenie 14zł/ml lub artystycznego nienoszalnego smroda pożaru w chlewni. Mimo wszystko na chwilę obecną tą właśnie odnogę uznaję za najbardziej wartą eksploracji.
Koniec końców - tak, czasem mnie to już męczy i wielkiego parcia na testy nie mam i bywa tak, że więcej radości daje mi jakiś klasyk sprzed lat albo pretensjonalnie wegański 100bon za 1,5zł/ml.