No dobra. Skoro dziś na klacie wylądował 39-letni Amouage Gold, więc czas o nim więcej napisać.
Na początku chcę podkreślić że lubię mocne, intensywne, zwierzęce perfumy, szczególnie że pachną na mojej skórze rewelacyjnie.
Otwarcie jest mocno konwaliowo, czuć też inny kwiat, omański cistus, tzn ja tam cos kwiatowego czuję, ale nie znam zapachy osmańskiego cistusa. No i przepiękne kadzidło! To jest w ogóle top kadzidlak.
Po paru minutach zaczyna wychodzić serce i baza, pojawia się irys i jaśmin, mirra bardzo ładnie zblendowana zaczyna muskać nasze nosy.
Potem zapach się delikatnie transformuje, wchodzi mocno cyweta i piżmo, oba dopalone jaśminem.
Bardzo dobra trwałość, sensowna projekcja, na razie nikogo nim nie udusiłem.
Ktoś zadał pytanie czy k⁎⁎wo cywetą. Odpowiem w dwóch częściach: 1. Na mojej skórze pachnie istnie królewsko, coś cudownego. Jakby ta cyweta, piżmo i jaśmin były doskonale zblendowane. Za to jak moja koleżanka perfumiara się nim prysnęła, to po paru minutach w samochodzie zaczęło k⁎⁎⁎ić kocią kuwetą xD
Niektórzy powiedzą że Gold kurwi dziadem. Może i tak, ale za to jest to dziad w złotej koronie.
Zapach 11/10 ( na mojej skórze)
Trwałość 8,5/10
Projekcja 8/10
Są to perfumy zdecydowanie męskie.
W komentarzu zdjęcie numeru batcha.
#perfumy

