Lattafa Eternal Oud
No sztosik.
Wybaczcie mi, jestem i pewnie zawsze bede perfumowym januszem, slabo idzie mi rozpoznawanie nut i kwieciste opisy zmyslowych wrazen, ale mniej wiecej kumam co smierdzi a co pachnie
Nie wyczuwam w otwarciu stricte sliwki i grapefruita, ale od razu jest slodko-owocowo i mocno kwiatowo, zdecydowanie czuc orchidee. Szybko dolacza sie jakas nuta dymno-popielna, ale na poziomie zupelnie nie klujacym w nos, przeplatajac sie ze slodycza i ciezkimi kwiatami, mamy juz swidrujacy przyjemnie w nosie uzalezniajacy koktajl.
Calosc obejmuja wanilia, zywiczny oud i bursztyn, tworzac kompozycje, ktora poprostu chce sie wachac, reka sama leci do nosa, mialem tak przy ysl opium i amuage jubilation - lattafka dolacza do tych dwoch wymienionych dziel jako moj zapach narkotyk.
Trwalosc solidna, 8h lekko, projekcja raczej na dlugosc reki, do 3h, ale jak na zapach wieczorowy i seksowny jest to bardzo ok.
Wydaje mi sie, ze bedzie pachnial rownie pociagajaco na facecie i kobiecie.
Butla jak to u lattafy, kicz, ale solidnie wykonany - metalowy korek (wydaje sie mosiezny), i super atomizer - naciskiem mozna plynnie kontrolowac ilosc uwalnianego soku, a taka maksymalna chmura jest obfita i ladnie rozproszona.
Warto stestowac tego araba, bo zdecydowanie wychodzi przed szereg.
#perfumy

