Jak dziś pamiętam ten dzień. Była 15:48, tato wrócił z pracy. Pod pachą niósł kasetę VHS z wypożyczalni. Ekhem, ktoś jeszcze pamięta takie rzeczy? Usiedliśmy wspólnie przed telewizorem, po ekranie przeleciały szumy, po czym… SĄ! Dinozaury. Park Jurajski. Doktor Alan Grant zdejmuje ze zdumienia okulary i z jeepa ogląda pokaźne stwory. A Ian Malcolm eksponuje klatę i krzyczy „Ty synu plaży, zrobiłeś to!”. To już trzydzieści lat, jak ten czas leci. Kto z nas nie zaczął swej miłości do dinusi w ten sposób? Nie ma takich! A jak są, niech wyjdą. Obejrzeć film. I zakochać się, to rozkaz. No. I właśnie z tej miłości pięknej i prawdziwej powstała seria „Jurajski Bestiariusz”. Prawda, że urocze? Każdemu dinuś według potrzeb! Lubisz słodkie, niebieskie triceratopsy? Ależ proszę Cię bardzo! Różowe T-rexiki? Nie ma sprawy. A i zielone smoczątka się znajdą. A teraz marsz do kupowania!