@Marshalist Oooo jaka fajna łajza. Miałem pustułkę kiedyś. Ogólnie historia długa, młodą pustułkę wiatr rzucił o ścianę i połamała skrzydło. Jako, że ptaki mają puste kości to możliwość jej przeżycia to jakieś 1/100. Weterynarz, później próba oddania ptaka i dziwne pytania "a z którego lasu ptak pochodzi". A skąd ja mam wiedzieć? Nikt jej nie chciał. Ani nadleśnictwo ani schroniska. Jako, że ptak potrafił się wzbic tylko na chwilę po wyleczeniu to w pełni nielegalnie został ze mną. Uwielbiał sobie polować i ogólnie był spoko jak się nauczył żyć w domu. Po połowie roku udało mi się załatwić mu miejsce w rezerwacie gdzie mam nadzieję sobie żyje. Im również o dziwo pasowalo, że był udomowiony bo ułatwiło to karmienie itp.
Zaloguj się aby komentować