Tak robiłem, zgadza się. Dolewałem wody do flaszki że zostalo z 10-15 volt. Obsrany byłem, bo jakby ojciec przy kimś wyjął tę butlę to zostałbym zdekapitowany w sekundę. Ale zdarzył się cud. Pewnego dnia zapukał sąsiad i pyta czy tata nie ma jakiej wódki bo on siedzi z kolegą, zrobili co mieli i ni ma wincyj. Mówię, że zobaczę (sam w domu byłem). JEST! Pipa szczęśliwy, wypłacił chyba 20000 złociszy (nie pamiętam, ale dobra cena była) i znikł z nektarem. Kasę oddałem ojcu. A jak potem spotkałem sąsiada to go zapytałem czy gorzała była spoko. "Słaba, ale wypilim". Uff, upiekło mi się.
@krokietowy kiedyś na święta u babci ojciec z wujkiem pili wódę i któryś raz z rzędu nie sprzątnęli pustych butelek. To ja chciałam im dać nauczkę i wzięłam i nalałam do 2/3 wody. Myślałam, ze to będzie niewinny psikus. Nikt wódy nie pił, my wróciliśmy do domu, a o sprawie zapomniałam. Wyszła pół roku później XD
Babcia schowała buteleczkę do lodówki i tak sobie czekała. Na następne święta (mnie wtedy nie było) wujek chciał popić drineczki z sokiem, a babcia akurat ma wódeczkę. Porobili i wyszedł im … rozcieńczony sok XD.
Na początku wina poszła na młodszego kuzyna, ale kuzynka przypomniała sobie mój kawał i wyjaśniła xD
Zaloguj się aby komentować