Czy tylko ja zacząłem generalnie mniej od wielu miesięcy zwracać uwagę na polską #polityka? Generalnie przez język i granie na emocjach obu stron sporu politycznego? Z jednej strony afer pisu jest tak wiele, że przestałem juz zwracać na nie uwagę. Mogę pójść zaprotestować, jak w przypadku protestu antyaborcyjnego, ale przez nieskuteczność i indolencję politycznych liderów(Lempart) i tak nic to nie zmienia. Z drugiej strony (to jest zdecydowanie mniejszy problem, ale jest) język tych politycznych klakierów na twitterze jest tak sztuczny, niesmaczny i przesadzony, że mnie brzydzi, przez co w całości jest kontrskuteczny. Emocje, emocje, emocje, zero merytoryki.
Generalnie polska polityka to szambo od jakoś 2015 roku. Kiedyś jednak ta dyskusja była na wyższym poziomie, choć wydawał mi się i tak niski. Teraz jednak wszystko to jeden wielki clickbait, mijanie się z faktami, manipulacja emocjami itd. Po prostu poczułem się tak wyzuty a jednocześnie wszystko to wydawało mi się tak miałkie, że porzuciłem totalnie swoje zainteresowanie polską polityką.
Teraz już praktycznie nie śledzę newsów związanych z polską polityką. Wolę się zająć dobrym serialem, książką czy śledzić geopolitykę. Jedyne co zrobię to oddam głos w wyborach na jakąś inną niż rządowa partię.
Moim zdaniem to po części wina opozycji.
Dopóki dyskusja nie wróci na merytoryczne tory i nie skupi się na realnych problemach, dopóty nie zacznę śledzić spowrotem politycznej dyskuji.
A jak to jest u was?
